Komiks Mroczna Wieża: Narodziny Rewolwerowca, Długa Droga do domu. Recenzja.

Roland Deschain spod znaku Marvela

Mroczna Wieża, siedmioksiąg Stephena Kinga przez samego uważany za opus magnum, zdobył sobie już na całym świecie odznaczenie dzieła kultowego. W zaawansowanych planach jest już adaptacja kinowa oraz wieloodcinkowy serial telewizyjny. Miliony fanów prześcigają się w tworzeniu scenariuszy, obsadzania głównych ról, przenoszenia na wizję uniwersum Mrocznej Wieży. By skrócić trochę to niecierpliwe oczekiwanie, Stephen King w porozumieniu z Wydawnictwem Marvel sięgnął po formę komiksu.

„Narodziny rewolwerowca” i „Długa droga do domu” to dwa pierwsze tomy opowieści (z zaplanowanych sześciu). Pojedynek z graficznym obrazem świata Rolanda, jego przyjaciół i wrogów wzięli na swoje barki Jae Lee i Richard Isanove. Scenariusz stworzył Peter David w towarzystwie z Robin Furth, oczywiście do jakiegoś stopnia pod bacznym okiem samego Stephena Kinga.

Od strony technicznej komiks jest wydany znakomicie. Solidna, przyjemna w dotyku twarda okładka, najwyższej klasy papier kredowy, porządne szycie. Rysunki w opinii wielu ekspertów zrobione świetnie, od siebie zaś dodam, że pozytywnie zaskoczyła mnie wizja postaci, zaproponowana przez kreatorów komiksu. Zarówno młody Roland, jak i jego ka-tet (Cuthbert, Alan), ojciec, matka, czarnoksiężnik Marten, Jeźdźcy Wielkiej Trumny, wiedźma Rhea czy zatrważający Karmazynowy Król. Wizualizacja wszystkich postaci w wielkim stopniu pokrywa się z obrazem, jaki tworzyłem sobie oczyma wyobraźni, gdy parę lat temu połykałem kolejne tomy cyklu Kinga. Kolory również robią wrażenie, pastelowe, wyraziste, zmieniające tonację wraz z biegiem akcji.

Narodziny-rewolwerowca-1A czego mi zabrakło? Osobiście bardziej zaawansowanej wizji tła, przestrzeni rozciągających się przed i za bohaterami podczas ich wielkiej przygody. Dyskutując o tym motywie z kilkoma czytelnikami, obozy były prawie równo podzielone. Część czytelników broniła koncepcji rysowników, stawiając tezę (zresztą chyba słuszną), iż puste przestrzenie, emanujące „wielokolorami” są ukłonem w stronę samego autora, którego świat w dużej części taki właśnie był: tajemniczy, „niedopowiedziany”, złowrogi. Świat, „który poszedł naprzód”, a jednocześnie się cofał. Druga grupa odbiorców (w tym autor tej recenzji) uważała, że subtelne wtrącenie więcej ilości szczegółów, unaocznienie krain przemierzanych przez rewolwerowców, zrobiłaby temu dziełu bardzo dobrze. Puste przestrzenie robią piorunujące wrażenie upadającego świata. Pustka czasami przybiera jednak twarz albo maskę.

Dluga-droga-do-domu-1Warstwa fabularna koncentruje się wokół młodości Rolanda. Tylko pierwszy tom jest tutaj adaptacją prozy Kinga. Jest to czas kiedy Roland opuszcza Gilead jako pełnoprawny rewolwerowiec, po pokonaniu w pojedynku swego nauczyciela – Corta. Wraz z Alanem i Cuthbertem zostają wysłani z misją do baronii Mejis, gdzie Roland pozna kobietę swojego życia, a także stoczy walkę z wrogami oraz stawi czoła mocy potężnego kryształu – Grejpfruta. Zagłębianie się w tym momencie w fabułę jest o tyle bezcelowe, że wszyscy miłośnicy Mrocznej Wieży znają ją wszak na pamięć. A jednak w drugim tomie (i kolejnych) przyjdzie im przeżywać nową, nieznaną historię rewolwerowca i jego drużyny. Autorzy odkrywają bowiem przed nami fabułę, stworzoną specjalnie na potrzeby komiksu, choć oczywiście opartą na motywach i osi Świata Pośredniego.

Dluga-droga-do-domu-2Peter David w komentarzu pod koniec „Długiej drogi do domu” odnosi się do krytyki, zasłyszanej tu i ówdzie, a która to krytyka zarzucała mu brak wyczucia przy tworzeniu dialogów, mało „kingowską” stylistykę, co miało wpłynąć na końcowy kształt dzieła. David odgryza się krytykom, pisząc, że „jeśli Steve [King – przyp. R.N.] aprobuje jego twórcze wysiłki, absolutnie nie obchodzi go, co inni mają do powiedzenia”. Może trochę dziwić ten ostry, polemiczny ton. Jestem jednak w stanie zrozumieć, iż presja milionów fanów, pod jaką znaleźli się autorzy komiksu, może przytłoczyć nawet najbardziej odpornych psychicznie. Wam, Drodzy Czytelnicy, pozostawiam ocenę ich pracy. Dodam na koniec, że pomimo kilku wcześniejszych uwag, każdy miłośnik Mrocznej Wieży powinien w kolekcji posiadać ten komiks. Stojący na półce poniżej siedmioksiągu Stephena Kinga.

W oczekiwaniu na kolejne tomy opowieści – miłych dni i przyjemnych nocy życzę!

Mroczna Wieża: Narodziny rewolwerowca, Długa droga do domu, tłum. Zbigniew A. Królicki, wyd. Albatros, Warszawa 2010.

Rafał Niemczyk

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: