Paul Auster, Niewidzialne. Recenzja.

Śladami ukrytych znaczeń

Na szczęście są autorzy, których powieści wzbudzają zaufanie jeszcze przed zajrzeniem pod okładkę. Nim odczytamy pierwsze zdania, nazwisko takiego autora tworzy przekonanie, że oddajemy się w ręce mistrza.  Do tych szczególnych twórców zaliczyć można Paula Austera. W nowej powieści pt. „Niewidzialne” od pierwszego słowa, po ostatnią kropkę, pisarz skutecznie udowadnia moc dobrej, ciekawej literatury. Jestem przekonana, że nietrudno będzie podzielić moje zdanie zarówno fanom Austera, jak i czytelnikom sięgającym po jego twórczość pierwszy raz.

Od początkowych stron powieści, wciągnięci w wir wydarzeń oraz w wir myśli i odczuć bohaterów, kroczymy ścieżką w miarę prostą. Auster pozwala poruszać się nam po historii płynnie i dynamicznie. W rezultacie czytelnik nie odczuwa potrzeby robienia sobie przerw w lekturze – czyta ciurkiem, zmierzając czym prędzej do samego finału. Słowa czarują go prostą elegancją, energicznością, trafnością i nieomylnym doborem środków wyrazu. Przyjemność obcowania z lekturą, jej smakowitość, osiąga tu wysoki i satysfakcjonujący poziom. Jednak pomimo tej złudnej, czytelniczej wygody, odbiorca powinien zachować czujność. Nie można do końca ufać Austerowi – u niego nie wszystko jest takie proste, jak wydaje się w pierwszej chwili. Tutaj bowiem, w zakamarkach ukrytych między wierszami, skrywają się treści niewidzialne…

New-York (fot. Daniel Schwen)„Niewidzialne” to powieść, która może zadowolić czytelnika na różne sposoby. Wraz z poznawaniem historii głównego bohatera, Adama Walkera, otrzymamy trochę tego, czego zwykle szukamy w literaturze popularnej – elementy thrillera psychologicznego, nieco obyczajowych motywów i dramatyzmu, atmosferę zagadki i tajemnicy. Z drugiej strony Auster funduje nam przekaz skonstruowany w duchu postmoderny – wodzi czytelnika za nos, bawiąc się narracją (historia Adama spisana jest w trzech różnych osobach, a opowiada ją trzech różnych narratorów), a także koncepcją powieści w powieści. Nie wiemy, co w tym świecie jest fikcją, a co prawdą, czy narrator, kierowany chęcią podsycenia dramaturgii, celowo wprowadza nas w błąd czy najzwyczajniej szwankuje mu pamięć, przez co jego opowieść nie pokrywa się ze wspomnieniami innych bohaterów.

Grą tą jednak nie sposób się zmęczyć. Pisarz nie prowadzi jej w sposób uciążliwy, nie zagęszcza do przesady środków formalnych. „Niewidzialne” zatem można odczytać jako typowe „czytadło” z pozycji zainteresowanego wyłącznie losem bohaterów, mniej wyrafinowanego czytelnika albo z perspektywy literackiego melomana – który z przyjemnością rozszyfrowuje ukryte gdzieś głębiej intencje autora. Niezależnie jednak od sposobu lektury, Auster stworzył postacie wiarygodne, z krwi i kości.

Paul-Auster-InvisibleGłówną z nich jest Adam i to wokół kolei jego losu, rozpiętych od dzieciństwa, aż do samej śmierci (a nawet dalej) toczy się cała akcja powieści. Poznajemy go jako początkującego poetę-studenta, któremu los dał niezwykłą szansę, zapoczątkowaną przypadkowym spotkaniem z Rudolfem Bornem – intrygującym i bogatym ekscentrykiem. Ten, zainteresowany ciekawą osobowością Adama, znienacka proponuje mu stanowisko redaktora naczelnego magazynu literackiego. O świetlaną przyszłość nie jest jednak tak łatwo: wraz z upływem czasu Adam odkrywa ciemne oblicze swojego dobroczyńcy – wszystkie przesłanki wskazują na to, że jest to człowiek nieprzewidywalny i niebezpieczny. Adam zostaje wciągnięty w ryzykowną, ciemną grę.

Historia Adama to także opowieść o kształtowaniu się emocjonalności. Aby rozgryźć bohatera, zrozumieć go, cofamy się do jego dzieciństwa, do domu rodzinnego, naznaczonego tragedią śmierci młodszego brata, która przyniosła ze sobą konsekwencje rozciągnięte w latach. Kluczem do poznania bohatera są jednak jego relacje z kobietami. Ich opis stanowi lwią część opowiadanej historii. A wachlarz „kobiet Adama” jest różnorodny. Pierwszą, którą poznajemy, jest partnerka Borna – piękna, drobna i intrygująca Margot. Z tokiem narracji pojawia się najukochańsza siostra bohatera – nieodłączna towarzyszka z lat dziecięcych i najlepsza przyjaciółka z lat młodzieńczych – Gwen. Opowieść kończymy wraz z partnerką od długich rozmów – wybitnie inteligentną (choć mało urodziwą) i bez wzajemności zakochaną w Adamie Cecile. Każda z więzi łączących Adama z tymi, zupełnie różnymi od siebie kobietami, opowiada nam go na nowo, obnaża jego osobowość, tłumaczy jego „straszki” i pragnienia, pomaga zrozumieć, przez co sam Adam staje się postacią wyjątkowo prawdziwą, bohaterem autentycznym i ludzkim na wskroś. Najbardziej niezwykłym z tych związków jest niebanalna, ogromna i wyjątkowa miłość do Gwen. Opis uczucia brata i siostry przejmuje, jest trochę niepokojący, ale także liryczny.

ParisMiłość, niepohamowany i bezwarunkowy afekt należy do tych niewidzialnych sfer ludzkiego życia, które trudno uchwycić, zrozumieć, a które czynią nas przecież ludźmi.
Metafora niewidzialnego, zgodnie z tytułem powieści, pojawia się w niej nader często. Niedostępne dla oczu są choćby motywy ludzkich zachowań. Nawet gdy idą w parze z tłumaczeniem pobudek – nie jesteśmy w stanie z całą pewnością uznać ich za prawdziwe. Niewidzialne są także ludzkie pragnienia – zauważyć możemy tylko te, które ujawniają się w czynach. To jednak, co komu naprawdę w duszy gra, zawsze pozostaje tajemnicą. Nieuchwytne staje się również wszystko, co przemija. Każda poznana osoba, każde wydarzenie, które nas spotyka, każda chwila nieuchronnie dąży do tego, by finalnie stać się niewidzialną. Pamięć zamazuje przecież lub przekształca każde wydarzenie, które pozostawiamy za sobą. Natomiast dostrzegalność ukrytych elementów życia jest różna w zależności od tego, kto patrzy i z jakiej odległości. To niektóre z naddanych treści idących w parze z historią o Adamie.

Auster kolejny raz ukazuje się czytelnikowi jako zafascynowany językiem, procesem pisania i jego motywami, miłośnik słowa. W pewnym momencie nawet – typowo dla swojej twórczości – wtrąca akcję do biblioteki, a obcowanie z ogromną ilością woluminów wiąże z doznaniem erotycznym. Słowa bowiem są u niego podstawowym elementem erotyki, jak sam pisze – „subtelniejszą formą dotyku”. Bohaterowie „Niewidzialnego” dyskutują o książkach, o poetach, o chorobach aparatu mowy, sami piszą, tłumaczą z innych języków dzieła pisarskie, bądź chcieliby wyrazić się w pisaniu. Proces twórczy kształtuje się tu jako coś w rodzaju spowiedzi, oczyszczenia, rozliczenia z samym sobą. Mało tego – pisanie jest jedynym właściwym celem, właściwym życiem. Już cała opowieść rozpoczyna się od refleksji o poezji, a ostatecznie stanowi przecież książkę w książce. Auster posiada ogromną samoświadomość pisarską i językową. Jest mistrzem słowa. Jego powieści więc, bez wyjątku, muszą być mistrzowskie.

Paul Auster, Niewidzialne, tłum. Jerzy Kozłowski, wyd. Rebis, Poznań 2010.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: