Truman Capote, Te ściany są zimne. Recenzja.

Cała ta fanfaronada

Truman Capote był jednym z tych pisarzy, którego zgubiła na wskroś amerykańska i tragiczna sława. Pisał już od czasów chłopięcych, pierwsze ważne nagrody zdobywał jako dziewiętnastoletni młodzieniec. Regularnie piął się po schodkach popularności, sięgając upragnionych blichtrów i splendorów. Apogeum nastąpiło wraz z „Zimną krwią”. Przez pewien czas błyszczał w światłach reflektorów, stając się ulubieńcem telewizji, twarzą talk –show’ów, wybrańcem tłumów. Ale nieszczęśliwie tłem jego sławy było morze alkoholu, były również narkotyki, homoseksualne ekscesy i długa, żałosna droga na sam dół. Zuchwale mawiał, że jest geniuszem, widział w sobie amerykańskiego Prousta. Cenił literacki perfekcjonizm. I zdarzało mu się bywać perfekcyjnym.

Capote – mistrz opowiadań

Historię swojej twórczości zaczął od pisania opowiadań. Publikował je w amerykańskich czasopismach, powoli zdobywając uznanie krytyków, którzy za jakiś czas mieli skreślić go z listy ulubieńców ze względu na skandaliczny życiorys. „Te ściany są zimne” to zbiór dwudziestu opowieści w większości znanych już polskiemu czytelnikowi. Capote spisał je na przestrzeni czterdziestu lat. Pierwsze z opowiadań powstawały piórem jeszcze nastoletniego, początkującego twórcy, ostatnie – to dojrzała proza prawie sześćdziesięcioletniego mężczyzny.

A jest to proza niesamowita. O ile w początkowych opowiadaniach nieco brakuje płynności narracji, tak już późniejsze utwory Capote’go niejednokrotnie chłonie się niczym muzykę, z podziwem dla perfekcyjnego budowania „wygładzonych” fraz, tworzenia wyjątkowej atmosfery. Capote przemawia do zmysłów czytelnika – słońce u niego naprawdę świeci, a śnieg jest autentyczny jak za oknem zimową porą. W jego twórczości wyraźnie przebija się pisarska staranność. Autor dopieszcza swoje zdania, pisze potoczyście, dzięki czemu czytelnik, już na poziomie odczuwania słowa, może także poczuć satysfakcję.

Motywy klucze

Truman-Capote-1980 (Jack Mitchell)Capote upodobał sobie kilka motywów. W opowiadaniach na wiele sposobów przerobił historię swojego niełatwego dzieciństwa (czynił to także w słynnej „Harfie traw”). Stąd opowieści o chłopcach wychowywanych na prowincji przez starzejące się ciotki, stąd uporczywie powracająca postać kuzynki Sook, a także zapach prowincjonalnej kuchni, świąteczna obyczajowość, dziecięca, ciepła, prostoduszna wizja rzeczywistości.

Drugim biegunem opowiadań są sceny z życia nowojorczyków. Tutaj brzmią echa dochodzące z salonów zblazowanych bogaczy, teatr wystudiowanych gestów, świat obfity materialnie, ale duchowo przypominający pustynię. Warto zwrócić uwagę na wcześniej niepublikowane w Polsce opowiadanie pt. „Mojave”, mające być fragmentem nigdy niedokończonej powieści „Wysłuchane modlitwy”. O niej bowiem głośno, nachalnie i z przesadą opowiadał Capote pod koniec swojego życia, przez co skutecznie zapracował sobie na rosnącą nienawiść wśród przedstawicieli społecznych wyżyn – do których sam przecież przed długi czas należał.

Niech nas jednak nie zwiedzie upodobanie Capote’go do rozkładania obyczajowości tamtych lat na drobne. Pisarz lubił bowiem sięgać po środki metafizyczne, często dodając swoim opowiadaniom otoczkę cudowności, tajemniczości, mrocznej magii. Jego opowiadania budzą w czytelniku uczucie grozy i niepewności. Capote potrafi budować napięcie. W dużej mierze robi to z pomocą dziwacznych bohaterów. Na ulicach konstruowanych przez pisarza, uśmiecha się do nas bezdomny klaun, do drzwi puka albinoska dziewczynka, w pociągu spotykamy upośledzonego mężczyznę o nachalnym spojrzeniu, dręczą nas anonimowe telefony. Zestawienie niewinności ze złem i deformacją daje piorunujące efekty – ta ciemność niepokoi, a ciarki wędrują po naszych plecach.

Truman-Capote-1924 (Carl Van Vechten)Wrażliwość skandalisty

Mimo zgubnego i gorzkiego życiorysu pisarza, gdzie droga od startu przedwczesnej kariery po dojmujący jej koniec – skompromitowała go w oczach całej Ameryki, jego proza błyszczy jasnym blaskiem aż do dziś. Na przekór biografii, ujmuje czytelnika nie skandalicznością i nachalnym hałasem – a wdziękiem, uroczym spokojem i cichą melancholią. Dociera do dziecięcych pragnień, pachnie późno listopadowym porankiem, pozwala spojrzeć w górę, gdzie unoszą się marzenia puszczane ku niebu niczym latawce. Zbiór opowiadań „Te ściany są zimne” jest esencją takiej właśnie twórczości.

Truman Capote, Te ściany są zimne i inne opowiadania, tłum. Zbigniew Batko, wyd. Świat Książki, Warszawa 2011.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

4 Responses to Truman Capote, Te ściany są zimne. Recenzja.

  1. oleńka says:

    Wszystkie są znane polskiemu czytelnikowi bo wszytskie utwory zawarte w tym tomie były juz u nas publokowane.

  2. Koral says:

    Opowiadanie „Mojave” było publikowane w tomie „Muzyka dla kameleonów”
    Ludzie recenzenci zlitujcie sie nie powtażajcie nieprawdy bo ktoś kto nie miał zielonego pojecia coś chlapnął. Solidniej, żeby nie wprowadzać czytelników w bląd!

    • Experyment says:

      Faktycznie, „Mojave” było już opublikowane w „Muzyce dla kameleonów”, dzięki za informację. Gwoli ścisłości, nie „ktoś chlapnął”, tylko wydawca tak właśnie reklamował zbiór. Takie rzeczy się zdarzają i nie sposób wszystkiego dopilnować – siłą rzeczy gdzieś musi wkraść się błąd. Można jednak zwrócić nam uwagę troszkę mniej zgryźliwie – jesteśmy otwarci na komentarze, a nawet cieszymy się, mogąc sprostować błąd. Jeśli Wy zwracacie uwagę na „Mojave”, ja mogę polecić słownik ortograficzny – żebyście nie „powtażali” nieprawdy;) To bardziej kardynalny błąd:)

      Jeszcze raz dzięki za uwagę, pozdrawiam i zapraszam do innych tekstów:)

      Rafał

      • Koral says:

        Pżepraszam, że się uniosłem. Moje poirytywanie było spowodowane tym, że ta błędna informacja pojawia się dosłownie wszędzie (ale może celowo wydawca wprowadza potencjalnych kliemntuw w błąd? taki hwyt reklamowy?)
        równierz przepraszam za błędy, niestety to silniejsze odemnie, poniewarz cierpię na dysortografię.
        Pozdrawiam wszytskich wielbicieli Tru :)
        Albert.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: