Jacek Dukaj, Extensa. Recenzja.

Niemożliwości to rzeczy
jeszcze nie dosyć przemyślane”

Wszystko zaczyna się baśniowo. Znajdujemy się w na pozór sielskim Zielonym Kraju – połacie trawy, „tłusty błękit”, farma z końmi i wiatrakiem. Krajobraz ten okazuje się jednak mylący – wcale nie odnaleźliśmy się w dalekiej przeszłości. ŚwiatExtensy” to czasy „postludzkości”. Ziemię dotknęła katastrofa rewolucji naukowych. Teraz ludzie, mali i nieistotni, są uzależnieni od łaski wielokrotnie bardziej rozwiniętej technicznie cywilizacji Obcych. Jej przedstawiciele natomiast, nie wiedząc czemu, utrzymują ludzkość przy życiu, jednocześnie prowadząc na Zielonej Planecie eksperymenty i prace, które skutkują regularnym zalewaniem jej powierzchni.

Zielony Kraj oglądamy oczami bohatera – wraz z fabułą powieści przechodzimy z nim długą drogę. Zarys historii to autobiografia mężczyzny – od jego dzieciństwa, aż do ostatecznych granic. Mimo swej niezbyt imponującej objętości, powieść Dukaja jest naszpikowana treścią. Aż dziw bierze, że w tak malutkiej książeczce, można przeczytać tak wiele.

„Extensa” to moje z Dukajem pierwsze spotkanie. Spotkanie, które mimo że trwało jedynie przez krótkich 120 stron, okazało się niezwykle intensywne, emocjonujące i… magiczne. Dukaj wciąga, brnie się przez niego sprawnie, strona za stroną, jest wiarygodny i przekonuje swojego czytelnika, a w taki właśnie sposób czyta się przecież kryminały czy sensacje najbardziej poczytnych autorów. Twórczość Dukaja posiada jednak zupełnie odmienny charakter – często podczas odczytywania jego opowieści zwielokrotnia się lekturę jednego zdania, wraca się do początku akapitu lub sięga po słownik wyrazów obcych. Czyta się ostrożnie, z uwagą traktując każdą, przedstawioną przez autora myśl. Mimo to pisarz czaruje czytelnika, a lektura finalnie okazuje się jak najbardziej „wygodna”.

Earth-Bourgoyen-Spring-II (Catherine-Nelson)Dukaj sprawnie łączy w  „Extensie” dwie strefy: science i tę zupełnie obyczajową, dziejącą się tuż obok nas, na co dzień. Bohater jednocześnie żyje swoją przeciętnością, zwyczajnie: chłonąc świat najpierw oczami dziecka, później zakochując się, ucząc współżycia z kobietą, ojcostwa czy godząc się ze stratą. Trzeba zauważyć, że autror „Extensy” jest dobrym obserwatorem i trafnie potrafi odbić na papierze zwyczajność ludzkiego życia  – nie tylko w opisie emocji czy działań, trafnych dialogach, ale także w najmniejszych gestach i mimice swoich bohaterów. Zwraca naszą uwagę na otaczające nas oczywistości, obok których my zwykle przechodzimy obojętnie, nie zauważamy ich, bo tak mocno wsiąknęły już w nasz świat. Z drugiej jednak strony obyczajową sferę ciągle przeplata rzeczami zupełnie niezwyczajnymi, cudownościami i magicznościami – a dokładniej… spojeniem umysłu bohatera z ośrodkiem badawczym w pewnym systemie planetarnym. Bohater żyjąc, czując, kochając, obserwując, równocześnie, „w sobie”, eksploruje tenże skomplikowany układ.  Eksploracja ta jest niezwykle poetycka językowo. I tak, w jednym momencie spędza  on ciepłe, intymne chwile ze swoją żoną, jednocześnie czując „czerwone lasy swoich płuc, porastające amoniakalne morza księżyca Szóstej, rozprężenie miliardotonowego pająka, otwierającego się na blask Meduzy i błysk protuberancji, który strzela przez Anomalię”.

Świat zarysowany ręką Dukaja jest tajemniczy, enigmatyczny, jakby wyjęty z marzenia sennego. Bohater natomiast, mimo że nie poznajemy jego imienia, jest dla odmiany realny, bardzo konkretny – nie mamy problemów z utożsamieniem się. Czasami nawet przestajemy go lubić, szczególnie w momentach kiedy przemawia przez niego egoizm.  Z drugiej strony uświadamiamy sobie jednak, jak wiele jego cech, nawet tych mniej chlubnych, sami w sobie nosimy. Dlatego też może łatwiej jest nam, jako czytelnikom, wczuć się w dukajową sferę science – bo obowiązkowo trzeba zaznaczyć, że jest tu jej więcej niż „łatwiejszej” w odbiorze fiction.

Jacek Dukaj, Extensa, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

One Response to Jacek Dukaj, Extensa. Recenzja.

  1. ja z domu says:

    Jakich obcych?
    Przecież to są ludzie którzy istnieją jako „symulacje” bo „wyewoluowali” poza ciało, tak samo jak było w Perfekcyjnej niedoskonałości. Skąd pomysł z obcymi, jedyne co tutaj jest o obcych to obca extensa odkryta przez głównego bohatera. Zresztą przecież przewija się cały czas wątek o tym że ludzie mogę w każdej chwili przenieść się dot ej „symulacji”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: