Jakub Kiyuc, Konstrukt, nr 1,2. Recenzja.

Obiecująca konstrukcja

Fakt, iż Jakub Kiyuc powziął na swe barki zadanie dość szalone, budzi mój podziw i zachwyt. To z jego inicjatywy jeszcze całkiem niedawno, niemalże „po prostu”, powstało nowe wydawnictwo – Czarna Materia. A zareklamowało się jako próba rozbudowania polskiego prasowego rynku komiksowego na wzór rynku amerykańskiego. Panie Kiyuc! Jak żeś Pan dokonał tych cudów? Dzięki nim właśnie trzymam teraz przed sobą dwa numery całkiem oryginalnego i nieco szalonego komiksu Konstrukt. Jak wrażenia? Nostalgicznie pachnie przeszłością, a swoim wyglądem podsuwa myślom młodzieńczą radość z odkrywania tzw. zeszytówek. Pisząc całkiem szczerze, jako zagorzała fanka zeszytów z Batmanem i Supermanem, nie mogłam się tego komiksu „nawąchać”. Chciałoby się jednak powiedzieć – zapach to przecież nie wszystko. Jak zatem „Konstrukt” reprezentuje się od strony treści?

Jest tajemniczo. Awangardowo. Jest eksperymentalnie. W pierwszym numerze trudno nam się połapać kto, z kim, z czym to się je i jakich sztućców do zjedzenia użyć. W drugim numerze jest już trochę jaśniej – choć nadal czujemy się skonsternowani. Nie wiem, czy „Konstrukt” spodoba się fanom standardowych narracji. Ale tym, którzy lubią komiksy trochę postrzelone – produkt Kiyuca na pewno wpasuje się w gusta.

Kiyuc-Konstrukt-1

Jego niekonwencjonalność wyraża się przede wszystkich w obrazach. Nie w słowach. „Konstrukt” ma wiele do powiedzenia (dosłownie) i nie tylko się go „ogląda”, dużo się go czyta. Dialogi i narracja opisująca rzeczywistość jest rozbudowana, konstruowana sprawnie i rzeczowo. Mnie się to podoba – dzięki temu przez komiks lepiej się „płynie”. Ale popłynąć można dopiero, kiedy nauczymy się pływać. Czyli wraz z oswojeniem się ze specyficzną, trochę szaloną kreską. Bo ją niejednokrotnie trzeba pokontemplować, zanim się zrozumie, o co tak właściwie chodzi.

Kiyuc-Konstrukt-2Podobają mi się zabiegi autora umieszczające świat konstruktu ściśle w strefie science. Już na początkowych stronach pierwszego numeru odnajdziemy nawiązanie do mistrza NAUKOWEJ fantastyki – Stanisława Lema. Kolejne kadry idą za ciosem, czyli w stronę specyficznej naukowości. Zagadka położenia Jerycha, zapętlenie czasoprzestrzenne, eksperymenty i tajemnicze organizacje, próba utworzenia klimatu naukowych rozważań – te zabiegi ciekawią, ale niosą za sobą również pytanie – czy to ma jakiś sens? Czy to do czegoś dąży, czy raczej bełkocze bez celu?

Mam nadzieję, że nie bełkocze. I że „Konstrukt” osiągnie sukces. Przeczytałam dwa numery. I naprawdę jestem ciekawa, co będzie nie tylko w trzecim, ale siedemdziesiątym, a nawet osiemdziesiątym czwartym numerze serii.

Powodzenia!

Jakub Kiyuc, Konstrukt, nr 1 i 2, wyd. Czarna Materia, Krasnystaw 2010.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

One Response to Jakub Kiyuc, Konstrukt, nr 1,2. Recenzja.

  1. outremer says:

    także jestem bardzo ciekaw co dalej z „czarną materią” będzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: