Olgierd Budrewicz, Równoleżnik zero. Recenzja.

W rytmie tam – tamów

Wydawnictwo PWN zafundowało mi podróż do Afryki. A to za sprawą książki pt. „Równoleżnik zero”, wydanej w serii „Odkrywanie świata”. Faktycznie – pozwoliła mi ona zaciągnąć się nieco najbardziej dzikimi, pierwotnymi jego zakątkami – poczuć ich niezwykłość. Podróży tej przewodzi Olgierd Budrewicz – znany polski reportażysta i dziennikarz. Choć wyprawa, którą opisuje w „Równoleżniku”, nie należy do najłatwiejszych i najbardziej komfortowych, zapiski jej wspomnień czyta się gładko, w napięciu i z zaciekawieniem. Budrewicz nie tylko w roli przewodnika wypada dobrze. Jest także przekonującym nauczycielem. Sugestywnie uczy prawidłowego myślenia o Czarnym Kontynencie.

Lekcja myślenia o Afryce

To już piąte wydanie „Równoleżnika zero”. Opisana w nim podróż w głąb Kongo miała miejsce na początku lat sześćdziesiątych. Afryka, Polska, cały świat – wszędzie życie toczyło się innym niż dziś tempem. Mimo to wspomnienia Budrewicza nie brzmią przestarzale. Szczególnie, że podróżnik odkrywa również afrykańskie zakątki, niezmieniające się od dziesiątek tysięcy lat. Pozostające w swej niezmienności aż do dzisiaj.
Już we wstępie zaznacza, że podczas spotkania z Afryką trzeba się przestroić na zupełnie inny, niż europejski rodzaj myślenia. To zadanie nie należy do łatwych. Europejczyk myśli przecież europejskimi kategoriami – trudno wymagać od niego czegoś innego. Odnalezienie klucza w zrozumieniu afrykańskiej rzeczywistości może więc sprawiać kłopot. „Tu dzieją się rzeczy niezwykłe, niekiedy wręcz magiczne” – pisze Budrewicz. „To mało zadbana część świata, dopiero wówczas odkrywanego, może nawet strasznego dla pojęć i zmysłów białego człowieka” – napomina, regularnie przytaczając przykłady na odmienność, inność Afryki.

Rownoleznik-zero-1W ciągu całej opowieści wielokrotnie podkreśla opozycję natury i cywilizacji, jest świadkiem bezceremonialnego podboju i ujarzmiania pierwotnej dzikości przez „Bractwo Białego Człowieka”. Obserwuje dwie skrajnie odmienne od siebie rzeczywistości, które uczą się funkcjonować obok siebie na tym samym skrawku ziemi. Z oburzeniem mówi o wykorzystywaniu braku doświadczenia i łatwowierności czarnoskórych gospodarzy Konga. Z kolei z zadziwieniem dzieli się afrykańskim, ogromnym bałaganem. Kłopoty w administracji, kryzys ekonomiczny, nonsensy polityki gospodarczej, przerażająca bieda, utrudnienia życia codziennego – to niektóre elementy realiów afrykańskiego świata. Afryka jest więc pełna niedorzeczności. Budrewicz rysuje ją taką w swoich szkicach o Kongo Leopoldville czy Burundi i Rwandzie. W każdym akapicie znajdziemy coś, co nas zaskoczy, zaciekawi. Zaskoczenia i zaciekawienia nie będzie krył również sam autor. Poddająca się cywilizacji Afryka może więc fascynować. Najbardziej jednak fascynuje ta Afryka, której jeszcze nie zdążyły dosięgnąć macki postępu.

Olgierd-Budrewicz (fot. Mariusz Kubik)Ku wielkiej przygodzie śladami Conrada

Do swojej wyprawy Budrewicz nakłonił słynnego, polskiego myśliwego – Stanisława Hempla. To z tym, „cooperowskim typem dzielnego uwodziciela”, przyjdzie podróżnikowi wyprawić się w samo „jądro ciemności”. Będzie to najbardziej barwna i przygodowa część reportażu, niejednokrotnie podsuwająca na myśl obrazki z awanturniczych powieści czy filmów dla młodzieży. Na przekór jednak tej „filmowości” autor często podkreśla, że przygoda, mimo oszałamiającej i cudownej egzotyki, jest przede wszystkim żmudna i trudna. Nie ukryje przed czytelnikiem wysiłku fizycznego, kłopotów z przystosowaniem do klimatu i warunków żywieniowych, dokuczliwego braku nawet namiastki komfortu. Jego dżungla będzie „ponura, upalna, wilgotna, śmierdząca, swędząca, podszyta lękiem”. Mimo wszystko będzie także porywająca. Wybierzemy się z Budrewiczem na polowanie na krokodyle („łowca krokodyli myli się tylko raz”), odwiedzimy Pigmejów znad Ubangi, jedno z najmniej znanych i najbardziej tradycjonalnych plemion na ziemi, dowiemy się czegoś o zmasowanym ataku mrówek i muchach tse-tse – zharmonizujemy się z naturą. Budrewicz pisze o Afryce przekonująco, cytuje swoich poprzedników, oddaje klimat szepczącej, niebezpiecznej, żywej dżungli. Sam jest afrykańskim debiutantem – zjawiska, które opisuje, widzi po raz pierwszy, dzięki czemu łatwiej nam, laikom, wczuć się w snutą opowieść.

W tropikalne lasy cywilizacja jeszcze się nie wkradła – nie ma tu zegarów, śladów europejskiej kultury, nie ma miary przemijania czasu. Zagubienie się w tym zielonym więzieniu przyniesie czytelnikowi dużo frajdy, a i pewnie zmusi do zastanowienia się nad swoją pierwotnością.

Tylko tu można być szczęśliwym…

Rownoleznik-zero-2Budrewicz będzie wiele rozmawiał z Europejczykami, dla których Afryka stała się największą namiętnością. Będzie dociekał – dlaczego wybrali życie właśnie w tych, skrajnie trudnych dla białego człowieka warunkach. Paul Dussand, znany z tego, że zawarł braterstwo krwi z Pigmejami i z tego, że żył wśród nich kilkadziesiąt lat, odpowie:”To mój największy dorobek i największa radość. Szkoda, że już jestem stary i nie mogę cywilizowanym dzikusom pokazać, jak wyglądają i żyją niecywilizowani, kulturalni ludzie”. Echo podobnej fascynacji odnajdziemy w słowach towarzyszki Stanisława Hempla – Iwony Czabańskiej, która nie tylko wypowiedziami, ale działaniem, zadziwia siłą prawdziwej poszukiwaczki przygód. Z kolei sympatyczny, 23-letni Tony, tłumaczy pociąg białego człowieka do Czarnego Lądu w bardzo prosty sposób: „Tylko tu można być szczęśliwym, tylko tu ludzie nie kłamią, tylko tu przyjaźń jest przyjaźnią, nienawiść nienawiścią”. Budrewicz nie komentuje tych słów. Jednak cały „Równoleżnik zero” jest świetnym komentarzem dla afrykańskiego, brzmiącego tam-tamami świata.

Olgierd Budrewicz, Równoleżnik zero, wyd. PWN, Warszawa 2010.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: