Margaret Atwood, Rok potopu. Recenzja.

O pielęgnacji Ogrodu

Stwierdzenie, że świat popełnił samobójstwo, byłoby nadużyciem. To my go zamordowaliśmy. Bezmyślnie, bez szacunku, bez refleksji – upodliliśmy, zaśmieciliśmy, doprowadziliśmy do katastrofy. Margaret Atwood traktuje ludzi bezlitośnie, a wizja, którą tworzy w „Roku potopu”, nie nastraja optymistycznie. Nasze przerośnięte ego zapędziło ziemską rzeczywistość w kozi róg. „Jakim prawem uważamy, że wszystko, co jest na Ziemi, należy do nas, gdy w rzeczywistości to my należymy do Wszystkiego?” – retorycznie pytać będzie głosząca nieuchronną zagładę sekta Bożych Ogrodników. Dość spektakularną odpowiedzią na zawieszone w powietrzu pytajniki okaże się „bezwodny potop” – bezlitosna zaraza, która zabije niemal wszystkich ludzi. Ułaskawi garstkę z nich. Ocali również zwierzęta.

Podstawą spisanej przez Atwood historii jest życie członków sekty Bożych Ogrodników. Ci, prowadząc ekologiczne i proste życie na obrzeżach brudnej plebsopolii, głoszą powrót do natury. Śpiewają hymny, obchodzą swoje święta, analizują Biblię, utrzymują się z pracy własnych rąk. Czasem tylko pikietują pod SekretBurgerem – fast-foodem, którego największym sekretem jest to, że nie wiadomo z czego zrobiony jest kotlet, wepchnięty między bułki. Może z ludzkiego ciała? „Nie jedz nic, co ma twarz” – mówi Adam Pierwszy.

Boży Ogrodnicy to struktura oparta na własnej hierarchii, podziale na role, systemie edukacji, przygotowującym swoich członków do przetrwania po zbliżającej się katastrofie. W świecie rządzonym przez bezlitosne korporacje, w wynaturzonej, dziwacznej, obrzydliwej rzeczywistości, dotkniętej eksperymentami na ludzkim genotypie, która już gnije i balansuje na granicy wytrzymałości – przebywanie w religijnej wspólnocie wydaje się być dość rozsądnym rozwiązaniem. Nie można jednak do końca zaufać Ogrodnikom. Atwood daje do zrozumienia, że nawet ich dobre intencje, opierają się na manipulacjach, oszustwach, że nic tutaj nie jest w pełni szczere. Ale czy gdziekolwiek ostało się miejsce w którym można by liczyć na szczerość?

Greenpeace_chessDla Toby, jednej z dwóch głównych bohaterek powieści, Boży Ogrodnicy okażą się bezpiecznym azylem. Zanim do nich trafi, życie doświadczy ją dość okrutnie. Pozostawi samą, a na domiar złego przysporzy jej okrutnego wroga – byłego szefa, rządnego krwi Blanco. Toby będzie żyła w ciągłym strachu, a u Ogrodników jest najbezpieczniej. Mimo że poddawanie się ich religijnym rytuałom, głoszenie wiary i wtopienie się w ich system hierarchii będzie dla kobiety uwierającą „koszulą z pokrzyw”, trudno o lepsze wyjście z sytuacji.

Druga bohaterka to mała Ren – dziewczynka wychowująca się we wspomnianej sekcie. Jej dziecięcy, jeszcze naiwny świat, pełen prostych uniesień i wzruszeń, w ciągu całej opowieści przeplata się z doświadczeniami zdystansowanej, twardej Toby. Zanim nadejdzie bezwodny potop, szczegółowo poznamy losy bohaterek, które okrutny, pełen przemocy świat zaprowadzi w przeróżne miejsca: zarówno do sterylnych kompleksów bogatych wybrańców, ośrodka odnowy biologicznej NowyTy (AnooYoo), jak i erotycznego klubu „Łuski i Ogony”. Tam przyjdzie Ren zarabiać na życie już jako młodej kobiecie.

„Rok potopu” napisany jest w stylistyce science-fiction. Wynaturzony świat przedstawiony przez autorkę to smutna wizja przyszłości – nie pozbawiona jednak ironii. Autorka z premedytacją wyolbrzymia nasze zachowania oraz tendencje panujące w dzisiejszym społeczeństwie. Przez to wyolbrzymienie jej świat momentami wydaje się być absurdalny. Obcowanie z nim pociąga jednak za sobą pytanie – czy my do tej absurdalności nie prowadzimy już dzisiaj?
Trzeba jednak zaznaczyć, że fantastyczna koncepcja autorki nie jest pierwszoplanowa – stanowi jedynie tło, imponująco rozległe, szczegółowe, pieczołowicie zbudowane. Na pierwszym planie Atwood kreuje jednak uczucia i relacje bohaterów. „Rok potopu” wbrew pozorom jest bardzo obyczajowy. W nieprzyjaznym, zdewastowanym przez nas świecie nie ma miejsca na miłosne uniesienia, a jedynie puste romanse. Miłość matki do córki wyparta zostaje przez materialne interesy. Ludzie żyją obok siebie, nie z sobą, oddaleni, oschli, często niebezpieczni, ostrożni. Dobro drugiego człowieka zupełnie nie jest już istotne. Na tym złowrogim tle wyróżni się jedynie bezwarunkowa przyjaźń nastolatek – Amandy i Ren. Opowieść o uczuciach momentami przeradzać się będzie w thriller.

Margaret Atwood pozostawia swoim czytelnikom nadzieję. Choć przetrwać zagładę mieli szansę zupełnie nowi genetycznie, idealni, niestarzejący się ludzie – to w rzeczywistości okazują się oni nieporadnymi dziwadłami. Tylko ten zużyty, niewdzięczny dla dóbr natury, wadliwy, nie zawsze piękny i nie zawsze mądry człowiek – jest zdolny przetrwać. I zacząć od nowa budować swój ziemski Ogród.

Margaret Atwood, Rok potopu, tłum. Marcin Michalski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: