Rafał Kosik, Mars. Recenzja.

Marsjańska afera

Urządzając sobie wycieczkę po sieci w poszukiwaniu informacji o Rafale Kosiku, kilkakrotnie natknęłam się na porównanie jego debiutanckiej powieści pt. „Mars” z dziełem już od dawna zakorzenionym w świadomości czytelnika science-fiction, czyli z „Kronikami Marsjańskimi” Ray’a Bradbury’ego. Owszem, tu i tu mamy do czynienia z Marsem, z ludźmi na Marsie, a także z refleksją na temat ludzkiej głupoty. Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że wszystkim miłośnikom „Kronik”, i książka Kosika przypadnie do gustu. To tak jakby powiedzieć, że każdemu miłośnikowi jednej opowieści dziejącej się na Ziemi wśród ludzi, spodoba się i inna – w tej samej scenerii. Czego więc oczekiwać od wizji Czerwonej Planety według Kosika? Sensacyjno-kryminalnego czytadła z refleksją w tle – tak chyba najkrócej mogę określić pierwszą powieść laureata nagród Żuławskiego i Zajdla.

Cała marsjańska afera zaczyna się od uciekających z przeludnionej i wyniszczonej Ziemi ludzi. Celem ucieczki jest oczywiście, jak to w przyszłości, inna planeta, którą bez skrupułów ludzie dostosowują do swoich potrzeb i wymagań. Historia dzieli się tu na dwie, wyraźnie od siebie oddzielone części – na zdarzenia dziejące się w roku 2305, w przeddzień apokalipsy na Marsie oraz historię rozgrywającą się 35 lat później, czyli już w postapokaliptycznym, cyberpunkowym świecie terraformowanej planety. W obu przypadkach spotykamy się z parami bohaterów. Poznajemy specyfikę Marsa z Doris, asystentką senatora zawikłaną w polityczne gierki i Allenem, dopiero przybyłym na Marsa mechanikiem i pilotem kopterów. Kończymy opowieść z Jaredem, uważającym się za jedynego archeologa na Czerwonej Planecie i Valerie, zaangażowaną w swoją pracę reporterką. W jednej i drugiej części pędzimy przez fabułę wraz z tymi bohaterami, rozwikłując zagadkę, wplątując się w niebezpieczne sytuacje, ścigając i będąc ściganym. Czasem jednak zatrzymujemy się, łapiemy oddech, przerwę w biegu wypełniając refleksją.

Mars (fot.  Mike Wall, SPACE.com)Rafał Kosik podchodzi do Marsa bardzo pieszczotliwie. Nie mamy trudności w poruszaniu się po obcej Planecie – autor  starannie wszystko wyjaśnia, szczegółowo opisując wygląd, warunki, sposób życia na nowej Ziemi. Jako czytelnicy szybko zadamawiamy się w tej scenerii. Jest nam o tyle łatwiej, że charaktery ludzi decydujących o losach Marsa, nie są obce, „marsjańskie” – a dobitnie ludzkie. Ich niedbałość, egoistyczne mechanizmy polityczne i niezbyt uczciwe gierki, manipulacja i kłamstwa – wszystko to prowadzi do przesilenia. Na nowo układany świat zaczyna się walić gorzej, niż ten na prawdziwej Ziemi. Natomiast po wielkim „wybuchu” nastaje mroczna, ciemna, ciężka przyszłość przyszłości. A w niej? Przewaga sztucznych, wygenerowanych odczuć nad prawdziwymi, cyberwszczepy, wysoki poziom iluzji, otaczające ludzkość wizualizacje, choroby elektryczne, wirusy zadomawiające się pod czaszką, spam atakujący nas bezpośrednio w mózgu i elektrolodzy – specjaliści od tego typu chorób. Oglądanie świata „własnymi oczami” nie jest już modne – nie wiadomo co jest prawdą, a co nie. Nawet standardowy seks jest już rzadkością, ludzkość staje się uzależniona od generowanych przez siebie wrażeń. A za wszystkim tym, jak cień, idzie zaduma, tak wielokrotnie towarzysząca już całej kulturze science-fiction: do czego może doprowadzić postęp cywilizacyjny, czy człowiek ma na tyle rozumu, by potrafił unieść potęgę rozwoju techniki?

Choć wizja Marsa jest szczegółowa, bohaterowie są tu ledwo zarysowani. Trochę zabrakło prawdziwych charakterów i autentycznych postaci. Wydaje się jednak, że fakt ten pasuje do konwencji  całej książki, pisanej jak popularne powieści sensacyjne: krótkie rozdziały, pędząca akcja, szybkie zmiany scenerii, energiczne dialogi – ciągle i ciągle posuwamy się do przodu, mając chrapkę na finał, na kulminację. Co zostaje w nas po tej kulminacji? Czyżby teza, że wszędzie dobrze, ale najlepiej na Ziemi? A może…Gdzie człowiek rządzi, tam wcale nie może być dobrze?

Rafał Kosik, Mars, wyd. Powergraph, Warszawa 2009.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

One Response to Rafał Kosik, Mars. Recenzja.

  1. Pingback: “Mars” i “Labirynty” na EXPERYMENCIE | Powergraph

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: