Kazuo Ishiguro, Nie opuszczaj mnie. Recenzja.

Dobre wspomnienia ze złego świata

Ishiguro pisze książkę na pozór obyczajową. O dorastaniu, o dziecięcych przyjaźniach i młodzieńczych miłościach, o szkolnej rywalizacji, o małych sprawach, które w wieku lat szesnastu są sprawami wielkiej wagi. W „Nie opuszczaj mnie” przedstawia nam świat elitarnej szkoły, mitycznej i słonecznej, wprowadza do klas i tajnych kryjówek, na salę gimnastyczną i łąkę przed szkołą, do małych pokoików uczniów i do ich zupełnie zwyczajnych myśli. Język tej opowieści, snutej tutaj przez jedną z uczennic szkoły Hailsham, jest jednak podszyty tajemniczym smutkiem.

Kathy z nieukrywaną melancholią i szczegółowo analizuje wydarzenia z lat dziecięcych, wypowiedziane wtedy słowa, uczynione gesty i ich konsekwencje. Tamten szkolny świat jest dla niej najważniejszym w życiu doświadczeniem, wspomnieniem, które uporczywie pielęgnuje i odtwarza na nowo. W „normalnych” warunkach jej silne przywiązanie do dzieciństwa mogłoby wydawać się nienaturalne. Bohaterka, przekraczając już trzydziestkę – nieustannie przecież żyje przeszłością. Jednak w strasznym świecie, który stworzył Ishiguro, taki sposób myślenia i czucia jest całkowicie zrozumiały. Kathy, podobnie jak inni wychowankowie Hailsham, nie mają bowiem przed sobą żadnej przyszłości. Są specjalnie hodowanymi klonami – dawcami organów, których jedynym przeznaczeniem i celem jest powolne przekazywanie elementów swojego ciała – wątroby, nerek czy serca, „normalnym” ludziom.

Kazuo-Ishiguro (fot. David Levene)Ishiguro stwarza więc wizję okrutną, wzdrygamy się przed jego antypomysłem na świat. Mimo to kwestie moralne, etyka nowoczesnej rzeczywistości, szpitalna egzystencja „wybrakowanych” ludzi – te motywy są tutaj zaskakująco zmarginalizowane. Pojawiają się dopiero na zaawansowanym etapie powieści. Większość historii autor buduje na uczuciach, relacjach międzyludzkich, emocjach młodych ludzi – którzy nie boją się swojej okrutnej przyszłości, nie analizują jej, a nawet nie zdają sobie sprawy z tragicznej powagi swojego przeznaczenia. Przyjmują je jako naturalną kolej rzeczy. Liczy się dla nich to, co dzieje się tu i teraz. Nie ma w ich zachowaniu wybuchów i  ataków paniki. Pisarz sprawnie kieruje uwagę przede wszystkim na prozę życia mieszkańców Halisham.

Never-let-me-go-movieOpowiada o trójkącie przyjaciół – Kathy całe swoje życie spędza z najlepszym przyjacielem, wybuchowym ale bardzo nieporadnym Tommym i irytującą, zbyt pewną siebie Ruth. Historia ich relacji przypomina nieco pamiętnik nastolatki. Tutaj każdy, nawet najmniejszy gest ma znaczenie, może doprowadzić do „dziewczyńskiej” kłótni, momentalnie zmienić atmosferę stosunków z gorących w całkiem chłodne. Ishiguro pokazuje pełen napięcia teatr pozorów odgrywany przez bohaterów, bardzo typowy dla nastolatków, ale przecież nie obcy również ludziom dojrzałym, tak często lubiącym odgrywać, popisywać się, sprawiać wrażenie lepszych i innych niż są w rzeczywistości. Ten poziom powieści jest bardzo ludzki – odnajdujemy w działaniach bohaterów siebie i zjawiska nam dobrze znane. Wiele tu emocji, mało jednak cielesności. W opisach postaci nie ma szczegółów zewnętrznych, pierwsze doświadczenia seksualne są beznamiętne i jakby mechaniczne. Nic dziwnego – ciało w takim świecie mogłoby być tematem tabu.

Dzięki tej pieczołowicie budowanej obyczajowości, w trakcie lektury zapominamy o tragicznym przeznaczeniu wiszącym nad naszymi bohaterami. Ishiguro nie gra nachalnie na naszych emocjach – wycofuje je, jest obiektywny, suchy, beznamiętny. Dopiero w ostatniej części powieści każe zmierzyć się nam z realiami świata, który stworzył. Książkę odkładamy zmieszani, dopiero teraz dociera do nas dziwaczność tej wizji, jej „straszność”.

„Nie opuszczaj mnie” jest powieścią, którą czyta się naprawdę dobrze. Mimo prostoty języka i pozornej zwyczajności – nie jest to książka zwyczajna. Ciężko ją zaklasyfikować, opatrzyć etykietką. To taki mieszaniec, subtelny miszmasz gatunków. Podobnie jak jej bohaterowie, sprawia wiele pozorów, ale patrząc głębiej, dokonując wnikliwszej analizy – okazuje się być całkiem inna niż w powierzchownym odbiorze. Ishiguro stworzył więc kolejną poruszającą historię, wzbudzającą całą gamę przeróżnych czytelniczych odczuć. Niejednoznaczną. Nie do końca uchwytną. Dobrą.

 Kazuo Ishiguro: Nie opuszczaj mnie, tłum. Andrzej Szulc, wyd. Albatros, Warszawa 2011.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: