Luis Sepulveda, Lampa Aladyna i inne opowiadania na przekór niepamięci. Recenzja.

Człowiek zamknięty w lampie

Luis Sepulveda, zresztą jak wielu jego kolegów-pisarzy pochodzenia iberoamerykańskiego, ma niezwykle barwny, „literacki” wręcz życiorys. Jako aktywista polityczny był bliskim współpracownikiem prezydenta Chile – Salvadora Allende. Po przewrocie i zamachu stanu dokonanym przez reżim generała Augusto Pinocheta w 1973 roku, Allende popełnił samobójstwo, zaś Sepulveda został skazany na 28 lat więzienia. Po odsiedzeniu trzech lat został uwolniony, jednakże kosztem wygnania z kraju. Kilka lat później walczył w Nikaragui z dyktaturą Luisa Somozy, by w latach 80. mocno udzielać się w środowisku Greenpeace, pływając na statkach pod zieloną banderą. Do dzisiaj zresztą działa w organizacjach ekologicznych i obrony praw człowieka. Tułał się po wielu krajach Ameryki Łacińskiej, aż w końcu trafił na Stary Kontynent – do Niemiec, a ostatecznie w 1998 roku do Hiszpanii.

Choćby pobieżne zarysowanie życiorysu Luisa Sepulveda jest niezwykle przydatne, by zrozumieć sens opowiadań zawartych w zbiorze „Lampa Aladyna i inne opowiadania na przekór niepamięci”. Wszystkie utwory łączy zarówno krótka forma, jak i sugestywna wymowa wykreowanych w nich światów i bohaterów. Chilijski pisarz zaskakuje nie tylko mnogością stylów i oryginalnych pomysłów, ale również sposobami przedstawienia zdarzeń, uczuć ludzi oraz – łączących ich na płaszczyznach życia – imponderabiliach.

„Kawiarnia Miramar” to opowieść rozgrywająca się w mistycznie nakreślonych realiach śródziemnomorskiej Aleksandrii, pełna symbolicznej metafizyki, „uduchowiona” w charakterystyczny dla pisarza sposób.
„Biesiada z umarłymi poetami” to hołd złożony trójce „przyjaciół po piórze” Sepulvedy, którzy padli (choć każdy z nich w inny sposób) ofiarami niewytłumaczalnej brutalności świata. Ale uwaga! Chilijczyk nie zagrywa tutaj najtańszymi emocjami, nie rozckliwia się – wręcz przeciwnie: cała historia podana jest w formie chwytającej za serce anegdoty.
„Ding-dong, ding-dong, taki jest miłości los” to romantyczna z pozoru historia miłości dwojga młodych ludzi rozdzielonych przez polityczne wydarzenia, osadzona w realiach czerwonej rewolucji w Santiago.

Luis-Sepulveda (fot. Rafael Martinez)„Anioł zemsty” to z kolei historia kryminalna umiejscowiona w niemieckim Hamburgu. Mamy tutaj tajemnicze morderstwa, charyzmatycznego detektywa-pasjonata hodowli roślin, czy zakazaną dzielnicę St.Georg z narkomanami, przemytnikami, prostytutkami i handlarzami bronią.
Kilka opowiadań jest niesfabularyzowanych, ale większość w pierwszej osobie, choć i bez tego można się domyślić, jak wiele w nich autobiograficznych wspomnień lub spostrzeżeń Luisa Sepulvedy.

Polityka, samotność, zagubienie, miłość i śmierć; Ameryka Południowa z niezmierzoną Patagonią, deszczowy Hamburg, prawdziwy cyrk w amazońskiej dżungli, nieuleczalnie chory marynarz płacący w knajpie złotym guzikiem. W „Lampie Aladyna” zaklętych jest wiele magicznych światów, niewytłumaczalnie poskręcanych ludzkich losów, tumany kurzu, połacie zieleni, słoneczna plaża i deszczowa kurtyna. Przede wszystkim jednak w „Lampie” siedzi zamknięty człowiek i nie trzeba baśniowego dżina, żeby go wydobyć.

Luis Sepulveda, Lampa Aladyna i inne opowiadania na przekór niepamięci, przeł. Joanna Skórnicka, wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 2011.

 Rafał Niemczyk

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: