Andrew O’Hagan, Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe. Recenzja.

Samotni jak Marilyn Monroe

„Widok nocnego nieboskłonu często przynosi pociechę: pozwala nam wierzyć, że wszyscy jesteśmy w równym stopniu samotni” – powie, spoglądając refleksyjnie w górę, sympatyczny narrator tej książki. Spostrzeżenie to, trafne i odrobinę dojmujące, mogłoby z powodzeniem patronować całości tej opowieści. Tutaj bowiem niemalże każdy bohater zmaga się w mniejszym lub większym stopniu z dokuczliwą samotnością, każdy też jest na swój sposób nieszczęśliwy. Doskonale widzi to nasz narrator. Refleksyjny, inteligentny, sprawny obserwator, znawca dzieł wielkich filozofów i wierny przyjaciel – Maf (skrót od Mafioso). Pies Marilyn Monroe.

Maf, jak widać, jest psem totalnie wyjątkowym. Nic dziwnego, wychowywał się w nie byle jakim środowisku, bo w rodzinie Vanessy Bell – siostry Virginii Woolf. Do Marilyn trafia w końcowym okresie jej życia – depresyjnym, smutnym i niepoukładanym. Od tamtej pory towarzyszy swojej uroczej właścicielce niemalże wszędzie: na przyjęciach, wizytach u psychoanalityków i u przyjaciół, w dalekich podróżach i na planie filmowym. Dzięki temu poznaje ją zupełnie na wylot, a o wspomnieniach wyniesionych z tej wyjątkowej znajomości przeczytamy w książce Andrew O’Hagan.

Maf jest intelektualistą i erudytą. To pies elegancki, który posługuje się również eleganckim językiem. Jego obserwacje są trafne, opisy żywe i autentyczne, a wyłania się z nich całkiem przekonujący i barwny obraz artystycznego środowiska Ameryki lat 60. Kraju, ówcześnie wchodzącego w kolorową nowoczesność, dumnego i dziecinnego zarazem, brzmiącego głosem „Walta Whitmana, opiewającego siebie i drogę bez kresu; Fitzgeralda, który świergotał słodkie prawdy duchowi epoki, Gertrudy Stein i Królika Bugsa, z niewyczerpanym zapasem gagów (…), Hucka Finna i Stuarta Malutkiego, Elvisa Presleya i Emily Dickinson, Holdena Caulfielda i Twtiego Pie, Sala Paradise’a i Neala Cassady’ego, Kaczora Duffy’ego i Harolda Arlena, Johna Kennedy’ego i Augiego Marcha. Rodowitych Amerykanów.” – mówiąc słowami psa Mafa.

Marylin-Monroe-and-MafPies Maf za sprawą Marilyn znajduje się zatem na samym szczycie wybornej, amerykańskiej śmietanki. I co widzi? Oprócz ogromu samotności – zmanierowanie, płyciznę, nieustanną presję bycia atrakcyjnym, odgrywania, zakładania masek, ciężar funkcjonowania jako element światowego życia i sprostania jego regułom. Spójrzmy oczami Mafa na jedną z najjaśniej lśniących postaci ówczesnego showbiznesu – Franka Sinatrę.  Bystry maltańczyk bacznie go obserwuje i jakie wyciąga wnioski? Frank „stara się wyglądać na faceta, którego nic szczególnie nie obchodzi. Tymczasem obchodziło go to w stopniu zakrawającym na obłęd”. Tego typu uczucie – ciśnienie na ustawiczne bycie na luzie – doskwiera nie tylko piosenkarzowi, ale wielu innym, słynnym postaciom tamtego okresu (i chyba do dziś nic w tej kwestii się nie zmieniło). Tak na marginesie, boski Frank to najczarniejszy charakter tej historii – porywczy, agresywny, nieobliczalny i bezlitosny.

Jaka w tym wszystkim jest Marilyn? Zagubiona. I choć ją również dopada gorączka bycia „luźnym”, jest tutaj postacią najautentyczniejszą, a do tego ma ambicje. Aktorskie i intelektualne. Zagubiona jednak w swoich kompleksach, niepewna własnej wartości, doświadczona rozwodem z cenionym pisarzem, który nie zawahał się jej skompromitować, popada w nieustanne doły i depresje. Marilyn wymaga od siebie wiele, być może zbyt wiele, gdyż mimo bystrego umysłu, nadal jest naiwna i (uroczo) dziecinna. Maf o swojej pani powie: „nie będę udawał, że kiedykolwiek pojmę, co jej dolegało. To była czysto ludzka przypadłość, brzemię samoświadomości, które przytłacza jaźń”.

Ci, którzy oczekują od „Rozważań psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe” historii „babskiej”, odrobinę romansowej, różowej i mało skomplikowanej – nieuchronnie się zawiodą. Niewiele tu akcji oraz jej zwrotów, dużo natomiast zagęszczonych treści, refleksji, w zabawny sposób podanej filozofii, kultury, wiele postaci tamtych lat. To inteligentna literatura, ciekawa, zajmująca, jednak „statyczna” – bez fajerwerków i zabójczego tempa. Historia Marilyn przejmuje, jej dolegliwości wymuszają zrozumienie. „Rozważania” to także mały esej na temat … psów oraz ich obecności w literaturze i kulturze. Maf bowiem, oprócz trafnych uwag na temat ludzi, dzieli się również ogromną wiedzą w zakresie swoich braci czworonogów, zwanych naszymi najwierniejszymi przyjaciółmi.

Andrew O’Hagan: Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe, tłum. Justyna i Sławomir Studniarzowie, wyd. Świat Książki, Warszawa 2011.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: