Scott Tudge, Domowy fitness, zapomnij o siłowni. Recenzja.

Pochwała aktywności fizycznej (uczyniona specjalnie na święta)

Z jednej strony czas publikacji tej recenzji mógłby wydawać się zupełnie nietrafiony.  Wszak idą święta i powszechnym staje się fakt, że mało kto w tym czasie będzie miał ochotę na wytężony ruch. Z drugiej jednak strony skutki radosnej celebracji, polegającej w dużej mierze na pochłanianiu przepysznych, ale jednak sporych ilości jedzenia, wkrótce po świętach każdemu z nas zaczną doskwierać. I właśnie w tym (i nie tylko) kryzysowym momencie z pomocą przychodzi Scott Tudge i jego kolorowa książka pt. „Domowy fitness. Zapomnij o siłowni”.

Rynek wydawniczy obfituje w przeróżne publikacje dotyczące zgrabnej sylwetki i dbałości o kondycję. W końcu każdy chciałby być ładny i dobrze wyglądać. Dodatkowo mam wrażenie, że ostatnio uprawianie sportu stało się na swój sposób modne – na czasie jest jogging, siłownia, aerobik i inne. Dobry „podręcznik” podpowiadający, jak skutecznie ćwiczyć, nie wychodząc z domu, doskonale wstrzeliwuje się w ten trend. Co prawda wiadomo, że sam fakt posiadania książki nie uczyni nas szczupłymi sportsmenami, to jednak trafna porada i niezły papierowy „instruktor” mogą się okazać pomocne. Co zatem oferuje nam Scott Tudge, czego nie znajdujemy w innych podręcznikach?

Autor „Domowego fitnessu” jest przede wszystkim rzeczowy. Już we wstępie zaznacza, że jego książka ma nie tylko motywować do samodzielnych ćwiczeń, ale przede wszystkim dostarczyć wiedzy na ich temat i informować o korzyściach, jakie ze sobą niosą. Często bowiem wiedza jest tym, czego brakuje nam do efektywnego rozruszania zarówno swojego ciała, jak i pobudzenia motywacji. Szybko się zniechęcamy, nie potrafiąc określić celu, do którego dążymy (zrzucenie wagi albo poprawienie ogólnej sprawności itd.), nie widząc efektów, bądź nawet nie wiedząc, kiedy tych efektów możemy się spodziewać. Tudge rozpoczyna książkę od samych podstaw – najpierw pomaga ocenić własną kondycję, wybraćkonkretny cel ćwiczeń, a dopiero potem opracować plan treningowy. Nie pomija przy tym szczegółów, drobiazgowo opisując sposób na rozgrzewkę lub dietę towarzyszącą naszemu wysiłkowi.

AerobicKsiążka zawiera 48 przykładów ćwiczeń i aż 120 różnych programów treningowych, w które można je łączyć. Z kolei każde przedstawione ćwiczenie jest wzbogacone o zdjęcie, szczegółowy (ale jasny!) opis, a także uwagi dotyczące techniki wykonania i wykaz zaangażowanych w trening mięśni. Poszczególne strony książki połączone są na wzór kołonotatnika, co sprawia że w łatwy sposób możemy się przemieszczać pomiędzy ćwiczeniami, a osobno rozpisanymi planami treningów. Dodatkowo do książki dołączony jest szablon do zapisywania wszystkich naszych wyników. Czegóż więcej oczekiwać od papierowego instruktora? Reszta sukcesu spoczywa wyłącznie na naszych barkach.

Książka „Domowy fitness” ma jeszcze jedną zaletę. Jest atrakcyjnie i zachęcająco wydana. Przeglądając ją strona za stroną, poziom naszego zaangażowania w poprawę kondycji skutecznie wzrasta. Dobrze jest zaufać Scottowi i uświadomić sobie (jeśli oczywiście jeszcze tego nie wiemy), że dbanie o własne ciało przynosi fenomenalne korzyści na wielu poziomach naszej codzienności, poprawia zarówno wygląd, jak i ogólną jakość życia. Niestety ze skali krzywdy, jaką sobie wyrządzamy, zapominając o tym, często nie zdajemy sobie sprawy. Warto przemyśleć te kwestie – szczególnie, gdy nowy rok stoi tuż za progiem, a w naszych głowach układają się noworoczne postanowienia. Dla chcących i zmotywowanych książka Tudge’a może stać się nie tylko poradnikiem treningowym, ale swego rodzaju receptą na fajniejsze i zdrowsze życie.

Scott Tudge, Domowy fitness, zapomnij o siłowni, tłum. Anna Czajkowska, wyd. Muza, Warszawa 2011.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: