Ana Maria Matute, Bezludny raj. Recenzja.

Wszystkie dzieci odchodzą

Książka „Bezludny raj” Any Marii Matute, mimo że opowiada o dzieciństwie, jest przejmująco smutna. Główna jej bohaterka, Adriane, już na starcie, zupełnie nie ze swojej winy, zostaje pozbawiona szczęścia – trafia bowiem do rodziny, w której nikt jej nie kocha. Dziewczynce brakuje czułości, zrozumienia oraz poświęconej uwagi, czyli wszystkiego, czego w głębi duszy pragnie każdy człowiek, a w szczególności małe dziecko. Adri nie należy do nikogo, „do żadnej grupy albo też plemienia”, jest całkowicie wyobcowana, nie posiada żadnego sojusznika. Nie śmieje się, mało mówi, wycofuje się z realnego życia, by uciec do najlepszego świata z możliwych – świata zmysłów, wyobraźni i fantazji.

Z ogromnym wyczuciem przedstawia Matute rzeczywistość widzianą oczami dziecka. Kiedy mała Adriane wybiera się na nocne eskapady po wielkim domu, korytarze wydłużają się niczym ulice, duży pokój wraz ze swoimi szafami i tapczanami skrywa w sobie cały ogrom tajemnic i fantastycznych kształtów, a wyobraźnia dziewczynki pracuje na najwyższych obrotach, odkrywając dla niej rzeczy i zjawiska nieuchwytne dla nikogo innego. Ani dla koleżanek ze szkoły, ani dla wyniosłej, chłodnej matki, ani popularnej, „tej lepszej” siostry.

Cała historia opowiedziana w „Bezludnym raju” to pochwała potęgi wyobraźni, książek ją rozbudzających, alternatywnych światów, które potrafimy samodzielnie budować w naszych własnych głowach. Ten świat jednak, mimo że niezwykle cenny, szczególnie w chwilach przewlekłej samotności i zwątpienia, nie jest w stanie zastąpić realnego życia. Prawdziwych emocji, uczuć, miłości i wsparcia. Potrzebujemy sprzymierzeńców, inaczej więdniemy jak mała Adri – która najpierw zamilkła, by potem zamknąć oczy i zachorować. Jedyna ścieżka ku ozdrowieniu duszy to więź z drugim człowiekiem.

U Matute będzie to Gawryła, chłopak z sąsiedztwa, syn rosyjskiej tancerki, który tak samo wyklęty i dziwaczny, choć znacznie bardziej pewny siebie, stanie się dla Adri kompanem na dobre i na złe, przewodnikiem we wrogim świecie, prawdziwym przyjacielem i… całym światem.
„Wiesz, widać kim jesteś, a ja to wiem… Tym z lasu, tym, kto potrafi schować się za liściem…  Jesteś dzika! Dzika! Jak ja!” – powie swojej towarzyszce. Adri nabierze rumieńców, przez moment będzie szczęśliwa.

Ana-Maria-Matute (elmundo.es)Autorka opisuje w swojej powieści dwie odmienne rzeczywistości. Jedna to ta, którą skonstruowała sobie Adri. Zupełnie własna, pojmowana jej indywidualnymi kategoriami – dziewczynka samodzielnie musi sobie tłumaczyć czym jest zło, czym dobro, jak zbudowany jest świat, jakimi regułami się rządzi. Oprócz Gawryły sojusznikami bohaterki staje się kucharka i niania. Natomiast jedynym przyjaznym miejscem, wolnym od obłudy, zła i pozoru – ciepła kuchnia. To właśnie drzwiami kuchennymi Adri będzie uciekać od tej drugiej rzeczywistości – świata Olbrzymów zbyt chłodnego, by można było w nim poczuć ciepło.

Szkoła, którą przedstawia Matute, wciska swoich uczniów w niepotrzebne schematy, a jej nauczyciele mają zamknięte umysły, krzywdząc tym samym małą indywidualistkę, wrażliwą na wskroś Adri. Wydają na nią wyrok – „jest zła, jest dziwadłem, nic dobrego z niej nie wyrośnie”, przez co każdy w szkole ma prawo z niej szydzić. Z kolei nieczuła matka zachodzi w głowę, dlaczego jej córeczka, nie jest taka jak inne dziewczynki. Nie zdaje sobie sprawy, jak bogatą i wartościową duszę posiada jej dziecko.

Pewnego dnia Gawryła powie do Adri: „mamy mało czasu”. I wtedy wszystko będzie się zmieniać. Na chwilę i zbyt późno uchwycone przez dziewczynkę dzieciństwo, nareszcie radosne i pełne śmiechu, powoli zacznie zmierzać ku końcowi. Czas leci, a przecież „wszystkie dzieci kiedyś odchodzą”. Kres będzie okrutny, a świat pokaże jeszcze bardziej bezduszne oblicze niż dotychczas. Książka Any Marii Matute jest naprawdę smutna. Ale barwna. I mimo że baśniowa, to ujmująco prawdziwa.

Ana Maria Matute, Bezludny raj, tłum. Wojciech Charchalis, W.A.B., Warszawa 2011.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: