Elif Safak, Czarne mleko. Recenzja.

Wspomnienia Kobiety – Sito

Wśród wielu „kobiecych” czytelniczek książka Safak mogłaby wydać się oburzająca. Bo jakże to – kobieta, która nie chce mieć dzieci i jawnie się do tego przyznaje? Matka, która odważnie i bez skrupułów opowiada o bólu, który towarzyszy początkującemu macierzyństwu? Pisarka, która w swoich książkach nie mówi o tym, co macierzyństwo daje, ale co odbiera? Echa oburzenia jednak nie słychać. Niesłuszne zaszufladkowanie Safak jako wyrodnej matki mogłoby się bowiem wydarzyć tylko pod jednym warunkiem. Gdyby nie była ona tak ciepłą i przyjazną pisarką, jaką okazuje się być w „Czarnym mleku”.

Książka ta porusza przede wszystkim dwa tematy: macierzyństwo i pisanie – oba potraktowane sprawiedliwie, bo po równo. Jest historią autobiograficzną, w której Safak opisuje autentyczną przemianę samej siebie – od zdeklarowanej, feminizującej samotniczki, poprzez kochającą żonę, aż po matkę dwójki dzieci. To niezwykła metamorfoza, szczególnie, że dokonała się w pisarce dość późno, bo wieku 35 lat. Nie obyło się bez turbulencji i siniaków.

Safak tuż po urodzeniu dziecka musi się zmierzyć z ciężką depresją poporodową, która wyłącza ją z życia na niemalże rok.Odbiera jej też umiejętność pisania. Uczucie nieprzystosowania i bezradności nieoczekiwanie i z wielką mocą dopada pisarkę, by sprawić, że ta utraci całkowity kontakt z miejscem i z czasem. Będzie cierpiała psychiczne katusze, zamartwiając się, dręcząc do upadłego, robiąc samej sobie krzywdę. Szczęśliwie jakiś czas potem napisze: „Depresja może się okazać wielką szansą daną nam przez życie. Dzięki niej możemy stawić czoło problemom, które, choć niezwykle istotne dla naszych serc, zostały odsunięte na bok, czy to z powodu pośpiechu, czy ignorancji”.

Większość osobistych zwierzeń autorki skupia się jednak na tym, co było „przed dzieckiem”, nie po. Safak, zanim pozna przyszłego męża, zawzięcie i z uporem maniaka broni swojej niezależności. To pisanie jest  jej celem, namiętnością, radością, rodziną i życiem. Wciąż w podróży, wciąż na walizkach, nie potrafiąc zagrzać nigdzie miejsca na dłużej, wygłasza deklaracje typu: „Zmiana i zmienność to alfabet życia. Ślubowanie miłości do grobowej deski to fantazja, która pozostaje w sprzeczności z istotą egzystencji.” Po jakimś czasie sama oświadczy się swojemu partnerowi.

Elif-SafakOsobiste perypetie Safak stanowią jednak tylko część „Czarnego mleka”. W obszernych partiach książki autorka z polotem prowadzi niezależny od wydarzeń fabularnych wywód o znanych pisarkach, mierzących się z problemem swojej roli w społeczeństwie, decydujących się na macierzyństwo lub świadomie z niego rezygnujących, kobiet będących jednocześnie gospodyniami, żonami (czasem sławnych mężów), matkami (z różnym skutkiem) i artystkami. Pisarka rekonstruuje fascynujące biografie, by samej sobie odpowiedzieć na dręczące  pytanie: czy można pogodzić egoistyczną na swój sposób pasję pisania z wymagającą wiele poświęcenia rolą matki i pani domu? W jej opowieści głos zabierają między innymi: Sonia Tołstoj, Sylvia Plath, Carson McCullers, Zelda Fizgerald, Doris Lessing, Louisy May Alcott i wiele innych. W tych życiorysach w pigułce Safak udowadnia swój pierwszorzędny talent do snucia opowieści. Jej język  jest „miękki”, przyjazny, bardzo staranny. Nie znajdziemy tu dłużyzn ani zbędnych zdań.

W pewnym momencie „Czarne mleko” staje się też traktatem na temat społecznej roli kobiety. Głos i poglądy pisarki zderzają się z autentycznymi historiami artystek wielu pokoleń oraz ze scenariuszem, który autorce napisało życie – zupełnie przecież niespodziewanym i zaskakującym. Przyjdzie więc czas na weryfikację poglądów i naukę pokory. Mimo to postawione przez Safak pytania, dotyczące ładunku kulturowego, którym zostają obarczone kobiety, są istotnym głosem w sprawie pojmowania tak zwanej „kobiecości”. Ile z niej to czysta biologia, a ile nauka wyniesiona z lekcji socjologii? Ile z tego co robimy, wynika z własnej potrzeby serca, a ile z presji społecznej? Czy kobieta, która nie jest matką, jest gorszą wersją kobiety?

Safak nie odpowiada na te pytania – nie zna na nie odpowiedzi, choć kiedyś (przed małżeństwem) była przekonana o swojej jedynej słusznej racji. Obecnie wychodzi z założenia, że w każdej z nas zderza się ze sobą cały ogrom głosów, sprzecznych opinii i pragnień. Trudno odgadnąć, który jest bardziej odpowiedni, najwłaściwszy na daną chwilę. Nie ma uniwersalnego klucza, jednoznacznego systemu postępowania. Głosy huczące w głowie pisarka ujmuje w samej treści książki za pomocą dialogów między tzw. „miniaturowymi kobietami”, wewnętrznym haremem, na który składa się jej osobowość. Niestety ich rozmowy stanowią najsłabszy punkt tej opowieści, bo mimo że prowadzą do słusznych wniosków, swoją formą infantylizują całą opowieść.

Ostatecznie Safak odnajdzie pokój duszy, a wewnętrzne głosy zaczną w niej współbrzmieć. Na szczęście nie zamieni się w „Kobietę-Sito”, która poświęca własne marzenia do tego stopnia, aż „świat zaczyna wyciekać przez dziury w jej życiu”. Co ciekawe, jak na opowieść o depresji, morał z tej książki płynie nad wyraz budujący. Każdy z nas ma w swoich rękach ogromną moc – mówi Safak. Dróg do osiągnięcia spełnienia jest multum, nie ma rozwiązań ostatecznych i jednoznacznych prawd. Mamy prawo się mylić. Możemy się też potykać i lądować twarzą przy ziemi. To nieważne. Istotne jest to, że jesteśmy w stanie się podnieść. A po upadku, zawsze będziemy mądrzejsi.

Elif Safak, Czarne mleko, tłum. Natalia Wiśniewska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: