Jose Saramago, Podwojenie. Recenzja

Jedyny w swoim rodzaju, niepodwojony Saramago

Saramago był specjalistą w opowiadaniu na nowo starych już i dobrze nam znanych historii. To on nie zawahał się przedstawić czytelnikom swojej własnej wersji Nowego Testamentu („Ewangelia według Jezusa Chrystusa”) czy ponownie przerobić nieco wyświechtany motyw epidemii i ludzkiej walki o przetrwanie („Miasto ślepców”). W jednej ze swoich ostatnich powieści, w „Podwojeniu” z 2002 roku, noblista starym zwyczajem nie szukał nowych rozwiązań. By „ulepić” coś świeżego, sięgnął po pomysły dawno wykorzystane. Tym razem rzecz tyczy się sobowtóra i rozpadu tożsamości związanej z jego spotkaniem, o czym czytaliśmy już choćby u Edgara Allana Poe, Dostojewskiego czy Borgesa.

Bohaterem powieści Saramago jest Tertulian Maksym Alfons, niezdarny nauczyciel historii. To sfrustrowany i niespełniony erudyta (przynajmniej w swoim mniemaniu), który w ramach niezbyt udanej terapii ducha, postanawia obejrzeć płytką komedię, poleconą mu przez kolegę. I w tym momencie jego życie znacznie się komplikuje, bo w odtwórcy roli recepcjonisty w kiepskim filmie odnajduje nikogo innego, jak siebie. Aktor z ekranu jest identyczny – ma taki sam głos, wzrost, posiada również blizny w tych samych miejscach. Zaniepokojony i przestraszony Tertulian postanawia odnaleźć swojego sobowtóra. Po pewnych perypetiach spotkanie dochodzi do skutku, a jego konsekwencje zdeterminują życie całkiem zwyczajnego nauczyciela historii.

Skondensowana fabuła powieści Saramago jest raczej materiałem na opowiadanie niż na powieść. Można by ją streścić w kilka minut sprawnej wypowiedzi, bez spłycania i infantylizowania. Skąd więc ta szersza niż kilkadziesiąt stron objętość? Ano stąd, że Saramago to pisarz, który wyjątkowo lubi sobie pogawędzić. I nie powinno to stanowić zaskoczenia dla stałych jego czytelników, tyle że tutaj autor „Baltazara i Blimundy” pobija sam siebie. W „Podwojeniu” chyba najmocniej wciela się w rolę pompatycznego narratora, który nawet drobne myśli kwieciście obudowuje powłoką długich, wielokrotnie złożonych zdań. Można by powiedzieć, że najzwyczajniej „leje wodę”. Puszcza tym samym oko do swojego czytelnika, napominając „oj, wcale nie będzie tak łatwo” i z uśmiechem na ustach (bo Saramago to mimo wszystko narrator pogodny) kładzie mu kolejne kłody pod nogi. Ciąg słów tworzony przez pisarza jest nie tylko wyzwaniem dla czytelniczej uwagi i koncentracji, ale także swoiście fizycznym doświadczeniem. Łatwo się zgubić w tym gąszczu literek, a trudno wyłuskać z nich sedno.

Saramago-podwojenie

Powieść Saramago można czytać na dwa sposoby. Z jednej strony może ona stanowić wciągającą intrygę, która wraz z rozwojem fabuły znacznie przyspiesza (to uwaga dla tych, którzy chcieliby odłożyć książkę już po kilku stronach) lub filozoficzną przypowiastkę na temat naszej tożsamości i integralności własnego „ja”. Pojawienie się sobowtóra zakłóca poczucie spokoju i pełni, gdy on sam staje się wrogiem, wręcz potworem, którego należałoby usunąć. Wszak nawet prawa natury przeczą, by coś mogło istnieć jednocześnie w dwóch miejscach i w tym samym czasie. Jeden z naszych bohaterów powinien więc zniknąć, zważywszy oczywiście na porządek narzucony przez wszechświat. Ale czy zniknie? Saramago nie tłumaczy przyczyn zaistnienia tej dziwacznej i niecodziennej sytuacji. Opisuje jedynie jej poważne skutki. Niemalże szaleństwo i obsesję, która dosięga spokojnego, nieco flegmatycznego Tertuliana, zaburzenia psychiczne żony „tego drugiego”, chęć wyeliminowania rywala.

Saramago powie w pewnym momencie, że tylko my jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, kim tak naprawdę jesteśmy. Cały świat może brać nas za kogoś innego, nasze środowisko, otoczenie może zostać oszukane, wystrychnięte na dudka . Tylko my nosimy w sobie prawdę. Jednak co wtedy, gdy zaczynamy mieć co do niej wątpliwości?

Nawet gdy zarzucimy nobliście zbyteczną wirtuozerię słowa, musimy przyznać mu jedno. Jego język jest nadzwyczajnie giętki. To niesamowita sztuka pisać w ten sam sposób, co on i samemu nie zagubić się we własnych słowach. Bo artystycznie szlifowane słowa, jak to widać w „Podwojeniu”, są dla Saramago najważniejszą wartością i mocą. Z nich pisarz konstruuje skomplikowane budowle (mimo że według fabuły wciąż znajdujemy się w zwykłym, „łysym” pokoju), tworzy labirynty, a za pomocą swoich niebywałych umiejętności, potrafi nas zaprowadzić wszędzie tam, gdzie mu się żywnie podoba. Wedle uznania, wedle zachcianki. „Słowa to wszystko, co mamy” – pisze Saramago w „Podwojeniu” – książce, w której słowom oddaje swój hołd.

Jose Saramago, Podwojenie, tłum. Wojciech Charchalis, wyd. Rebis, Poznań 2011.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

5 Responses to Jose Saramago, Podwojenie. Recenzja

  1. giera says:

    Saramago to mój najulubieńszy autor!

  2. Jeszcze tego autora nie czytałam, ale jedna książka stoi na półce i czeka. „Historia oblężenia Lizbony”.

    • giera says:

      warto zacząć od „Historii oblężenia…”, bo to rzeczywiście dobra powieść, która daje wgląd w techniki Saramago, no i sama akcja jest bardzo ciekawa, wciągająca.

  3. Experyment says:

    Ja „Historii oblężenia…” jeszcze nie czytałam. Sięgnęłam po Saramago kilka lat temu, kiedy wygrałam w pewnym konkursie „Miasto ślepców”. Bardzo mi się spodobało, więc co jakiś czas się z nim mierzę. I na pewno przeczytam wszystkie jego książki – została mi jeszcze połowa.

    Polecam wszystkim, co nie czytali. I zaznaczam – trzeba się oswoić, nie należy się zniechęcać.

    Dorotka

    • Ja właśnie wygrałam „Historię…” :)
      Łatwo się nie zniechęcam, także na pewno swoją szansę dostanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: