Tradycyjne przepisy kuchni polskiej. Recenzja

Moje oczekiwania względem książki kucharskiej

Odchodząc na moment od szlachetnych tematów podejmowanych przez literaturę piękną, przejdźmy do spraw całkiem prozaicznych. Wszak zarówno pisarz, jak i mizerny recenzent, od czasu do czasu zjeść coś powinien, by zgromadzić w sobie należytą  siłę do czytania, do pisania, a przede wszystkim do myślenia. Oczywiście niejeden kucharz mógłby się na mnie obrazić, że najbliższą jego sercu dziedzinę, jakby nie było – sztuki, nieopatrznie lokuję w kategorii „prozy życia”. Tymczasem przyznać się muszę, że ja, niżej podpisana recenzentka, jestem jedynie rzemieślniczką w gotowaniu, nie artystką, i to właśnie dla takich jak ja, nie dla wprawnych kucharzy i wirtuozów wymyślnych potraw, książki kucharskie się pisze. Dla nas gotowanie to właśnie proza – nie poezja.

Mam więc przed sobą pięknie i barwnie wydany tom „Tradycyjnych przepisów kuchni polskiej” opatrzony podtytułem „Encyklopedia gotowania”. Mam, otwieram, oglądam, a co robię potem? Oczywiście, że gotuję! Pytanie tylko – czy potrafię? Dobra książka kucharska powinna mnie o tym przekonać. A w jaki sposób? Wystarczy, że przepisy w niej zawarte, listy składników i sposoby przyrządzania, będą wypisane tak jasno, że poczuję w sobie moc i chęci oraz uwierzę we własne siły i w to, że dobrą kucharką być potrafię. Wygląda więc na to, że recepta na dobrą kucharską publikację jest całkiem prosta, a mimo to… dobre książki kucharskie piechotą nie chodzą. Przykład może stanowić moja osobista kucharska biblioteczka, w której to pozycje nowe z reguły kończą na półce zupełnie niezużyte, niepoplamione, raz zaledwie przejrzane. Te stare natomiast, rozlatujące się i powyginane na różne sposoby, a także pamietające jeszcze lata 90. a nawet 80. ubiegłego wieku, wciąż są w cenie i w użytku.

Dlaczego tak się dzieje? Czy to z powodu mojego dziwacznego braku zaufania do publikacji nowych? Czy może jestem zbyt staroświecka? Intuicja i rozsądek podpowiadają mi, że niekoniecznie. Nieskromnie uważam, że akurat w tym przypadku przyczyna nie leży po mojej stronie. To nie mnie, a tym zupełnie nowym i pachnącym publikacjom czegoś brakuje. Ktoś spyta – a czego? Chętnie odpowiem.  Po pierwsze – rzetelności i dokładności w przytaczaniu przepisów, po drugie natomiast – zrozumienia przeciętnego kucharza czy kucharki, którzy czasami potrzebują przepisu na całkiem zwyczajny barszcz ukraiński, a nie na łososia pieczonego po śródziemnomorsku. Publikacje kucharskie w moim mniemaniu dzielić się powinny na dwa rodzaje – te podstawowe, w których „tradycyjny” w tytule znaczy to, co naprawdę znaczy oraz specjalistyczne – co tytuł również sugerować powinien.

Jak zatem jest w przypadku omawianej przeze mnie pozycji? Ano jest nieźle. „Tradycyjne przepisy kuchni polskiej” zostały stworzone dla kogoś takiego jak ja. Nie jestem kuchennym „wymiataczem”, ale lubię czasem coś przyrządzić. By to uczynić, potrzebuję rzeczowej pomocy, a ta pięknie pachnąca książka mi ją oferuje. Podpowiada, jak ugotować niedzielny rosół zupełnie od podstaw, aromatyczną jarzynową lub prozaiczny kapuśniak. Informuje, co zrobić z karpiem, śledziem, a nawet nieszczęsnym łososiem. Daje nadzieję na ciasto bez zakalca, a także podsuwa kilka pomysłów na dania szybkie – zapiekanki, kociołki, czyli takie, które robię, kiedy zupełnie nie mam czasu na gotowanie, a zjeść coś przecież trzeba. Przepisy nie są lakoniczne, ale też nie nazbyt skomplikowane, proporcje składników rozsądne i zrozumiałe nawet dla laika, a ku kucharskiej uciesze od czasu do czasu pod przepisem pojawia się jakaś „dobra rada” czy „warto wiedzieć”. Ja lubię wiedzieć, więc czytam i jestem zadowolona.

Fajnym elementem w tej książce są na pewno ogólne wskazówki dotyczące gotowania – wszelkie praktyczne uwagi, podpowiedzi, które pozwalają nie tylko w miarę sprawnie przyrządzić konkretne danie, ale pewniej „poruszać się” po kuchni na co dzień. Jak co przekroić? Jak co podać? Na co zwracać uwagę, kupując rybę czy mięso? Ile zazwyczaj gotuje się to, a ile tamto? W dzisiejszym dość smutnym świecie, gdzie zanika tradycja przekazywania wspomnianych niuansów z ust do ust i z pokolenia na pokolenie – warto mieć pod ręką książkę, która zawiera w sobie te niby oczywistości. Wszak dla kolejnych pokoleń oczywistościami one niestety już nie są. Dobra książka kucharska jest zatem w cenie i można z niej korzystać dowoli wśród hałasujących pokrywek, pary, przeróżnych zapachów, rozsypanej soli i rozlanego oleju. Nie warto natomiast do tego domowego pomieszczenia pchać się z laptopem i z googlem, który to w innych sytuacjach zwykle ratuje nas z opresji i niewiedzy.

Tradycyjne przepisy kuchni polskiej, wybór tekstów – Anna Reda, wyd. Prószyński i s-ka, Warszawa 2012.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: