Tim Phillips, Niccolo Machiavelli. Książę. Recenzja

Cel uświęca środki, czyli
makiawelizm wczoraj i dziś

„Książę” to pierwsza książka Niccolo Machiavellego, napisana w 1513 roku i uznawana za dzieło życia florenckiego pisarza społecznego, filozofa, dyplomaty, historyka i prawnika, które przyniosło mu nieśmiertelność, choć jak na ironię losu wydano „Księcia” dopiero po śmierci autora (Machiavelli zmarł w 1527, a pierwsze wydanie „Księcia” datuje się na 1532; w 1521 roku ukazała się „O sztuce wojny”, a w 1525 „Historie florenckie”). Dodatkowo Machiavelli napisał swój utwór niejako w prezencie dla władców z rodu Medici, którzy kilka tygodni wcześniej torturowali go, ponieważ zamieszany był w konspiracyjny spisek przeciwko nim. Skoro jednak sam głosił przekonanie o tym, że tortury to nieodzowny element instrumentów władzy, więc pretensji do swoich zwierzchników nie mógł mieć najmniejszych.

Słynny przedstawiciel włoskiego odrodzenia, dla którego ideałem ustroju była republika, zawarł w swoim dziele krótki, ale treściwy traktat dotyczący skutecznych sposobów sprawowania i utrzymywania się przy władzy. „Książę” to kamień milowy w dziedzinie filozofii politycznej, na jego bazie ukuto doktrynę nazwaną „makiawelizmem”, choć we współczesnej świadomości zatracił on obiektywną wartość.

Tim Phillips interpretuje XVI-wieczne dzieło, przenosząc jego zawartość i przesłania na płaszczyznę dzisiejszych realiów. Dziennikarz specjalizujący się w tematyce biznesowej, społecznej i technologicznej, felietonista kilku prestiżowych gazet (m.in. The Times”, „The Observer”, „The Independent”, „Guardiana”) analizuje politykę finansową firm XXI wieku, strategie biznesowe, „diabelski” PR i inne sprytne sztuczki, z których korzystają światowi potentaci.
A czyni to, rozkładając na czynniki pierwsze „Księcia” Machiavellego. Jednak nie w żmudny naukowy sposób, ale z dużym wyczuciem, nie stroniąc często od specyficznego poczucia humoru i lekkiej ironii.

Książka podzielona jest na krótkie rozdziały, a każdy z nich zaczyna się myślą przewodnią zaczerpniętą z oryginału „Księcia”, którą autor rozwija później w oparciu o konkretne przykłady dwutorowo: realia Machiavellego vs czasy współczesne.

I tak, kiedy w rozdziale 11 czytamy o „odrzucaniu starych zwyczajów i wprowadzaniu nowych” (w oryginale to rozdział 6), Phillips podaje przykład menedżera Angielskiej Unii Rugby, który zaraz po objęciu stanowiska pozbył się małej grupy starszych graczy „trzymających władzę”, ponieważ uważał ich za „wsysaczy energii”. Polskiemu czytelnikowi zainteresowanemu sportem do głowy przyjdzie wykazujący spore podobieństwo przypadek trenera naszych piłkarzy – Franciszka Smudy.

Niccolo-MachiavelliW kolejnym rozdziale Machiavelli w mocny sposób rozwodzi się nad tym, „jak ciężko jest utrzymać władzę, gdy się ją dostało za nic”. To tam poznajemy postać Cezara Borgii, inspirację i pierwowzór „Księcia” – syna Rodrigo Borgii (późniejszy papież Aleksander VI), włoskiego polityka, kondotiera, świeckiego kardynała i księcia Romanii, często przedstawianego jako prekursora ojca chrzestnego mafii. Soczysty kawałek Włoch, który „wykroił” mu ojciec, za jego rządami przechodził burzliwy okres. Choć zmarł w wieku 32 lat, jego podboje i próby zjednoczenia Italii, brutalne sposoby walki, niedotrzymywanie umów, gwałty i zbrodnie były nader okrutne nawet w realiach przełomu XV i XVI wieku. Wykorzystywał do swoich celów nawet siostrę, słynną kontrowersyjną Lukrecję Borgię, wokół postaci której do dziś toczą się historyczne spory (zarzucano jej kazirodcze stosunki z ojcem i bratem, a także trucicielstwo, które to zarzuty odrzuca wielu współczesnych historiografów). Można więc napisać, że dybuk Cezara Borgii został zamknięty w „Księciu” Machiavellego i żyje tam nadal.

Niektóre z przytaczanych przez Phillipsa anegdot są zabawne, jak choćby ta o Takahashim Hashiyamie, prezesie Maspro Denkoh Corporation, który wahając się pomiędzy dwoma domami aukcyjnymi, do których miałby sprzedać swoją kolekcję sztuki (Christie’s i Sotheby’s), kazał im stoczyć pojedynek w „papier, kamień, nożyce” (batalię wygrały nożyce).

Kiedy omawia kwestię „bycia pomocnym”, czyli okazywania dobroci, które jest niczym innym, jak perspektywicznym cynicznym planem, przywołuje historię Bernardo Provenzano – legendarnego przywódcę Cosa Nostry, którego dzięki jego przebiegłości i żelaznych zasadach, jakie wyznawał, schwytano dopiero po 43 latach poszukiwań.

Do udowodnienia, jak ważna w dowodzeniu jest sprawność fizyczna („polowanie wzmacnia ciało”), powołuje się na przykłady klubów bokserskich dla Białych Kołnierzyków.

Niektóre analizy są z kolei zbyt trywialne (na szczęście spora mniejszość) – za przykład niech posłuży ta z 23 rozdziału, o „władcy osobiście dowodzącym armią”, zamieniającego się w lekkomyślnego dyrektora firmy, wykonującego regularnie manicure spinaczem do papieru, który z powodu braku zaangażowania doprowadził przedsiębiorstwo do ruiny.

„Książę” Niccolo Machiavellego w analizie Tima Phillipsa to pozycja ciekawa, choć wypadałoby po nią sięgać, mając na podorędziu oryginał (tym bardziej, że nie jest duży objętościowo). Sam autor używa na 40 str. słów „jeśli nie chcesz sięgać do oryginału”, w podtekście zachęcając czytelnika do poświęcenia Machiavellemu większej uwagi. Słusznie czyni, choć jego książka również zawiera interesujący materiał, spinający klamrą przeszło pięć wieków historii.

Tim Phillips, Niccolo Machiavelli. Książę z serii Współczesne interpretacje klasycznej ekonomii, przeł. Magdalena Bugajska, Wydawnictwo Studio EMKA, Warszawa 2012.

Rafał Niemczyk

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

2 Responses to Tim Phillips, Niccolo Machiavelli. Książę. Recenzja

  1. Interesująca publikacja. Odczytywany dzisiaj Książę Machiavellego przynieść może ciekawe rezultaty – bez wątpienia.
    Odnośnie przywołanej gry „papier, kamień, nożyce” – to takie popularne w Japonii, chociaż chińskie „z pochodzenia” ; )

    • Experyment says:

      A ja myślałem, że „papier, kamień, nożyce” pochodzi rdzennie z Japonii:)

      Jeśli natomiast chodzi o „zastosowanie” „Księcia” przez niektóre ze współczesnych władz – to ich cyniczna pomysłowość zaskoczyłaby nawet florentczyka, który osobiście poznał Cezara Borgię:)

      Rafał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: