Karen McCreadie, Adam Smith. Bogactwo narodów / Steve Shipside, Karol Marks. Kapitał. Recenzja

Adam Smith kontra Karol Marks – garść analiz
i rozliczeń z kapitalizmem

W świetle ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego, zapoczątkowanego w 2007 roku zapaścią na rynku pożyczek hipotecznych wysokiego ryzyka w Stanach Zjednoczonych, nie ma aktualnie w ekonomii tematu podejmowanego częściej, niż kapitalizm, wolny rynek i jego wpływ na sytuację gospodarczą.

Zestawienie ze sobą dwóch dzieł, analizujących dwie skrajnie odmienne wizje ekonomiczne i sprowadzenie ich idei w czasy współczesne daje bardzo ciekawe efekty – zwłaszcza biorąc pod uwagę wspomniany wyżej kryzys. Bo teraz nie jest już tak bardzo oczywiste to, czego zdroworozsądkowy człowiek był pewien jeszcze kilka lat temu. Teraz nic już nie jest pewne, dlatego nie warto bezmyślnie wyrywać się do odpowiedzi.

„Bogactwo narodów” szkockiego filozofa i ekonomisty Adama Smitha opublikowano w 1776 roku – było to pierwsze dzieło poświęcone w całości zagadnieniom ekonomii politycznej. Położyło ono podwaliny pod nowożytny kapitalizm, ukazując mechanizmy, korzyści i konsekwencje wolnego rynku.

Składa się z pięciu ksiąg. W trzech pierwszych Smith opisuje podział pracy, pochodzenie i rolę pieniądza na rynku, znaczenie wynagrodzenia, zysku, dzierżawy oraz majątku. W księdze czwartej analizuje system handlu, a w ostatniej najpierw argumentuje zasadność ograniczonego udziału państwa w ekonomii i gospodarce, by na końcu udzielić rad, jak finansować edukację, wymiar sprawiedliwości wraz z organami obronności czy sieć transportu.

Autorką książki poddającej analizie zasady Adama Smitha jest Karen McCreadie – ghostwriterka i autorka książek na temat sprzedaży, zarządzania majątkiem, marketingu, ale także publikacji psychologicznych. Mieszkająca w Szkocji McCreadie w 52 rozdziałach (tyle samo mają pozostałe pozycje z serii) prezentuje myśli Smitha, przekładając je na język współczesny i transplantując na rynek brytyjski i amerykański.

Adam-Smith_Karol-Marks

Analizie zostają poddane m.in.: kwestia postępu (wzrostu sprawności i wydajności pracy), podział pracy i specjalizacje, usprawnianie transportu, pochodzenie i współczesna rola pieniądza, regulacje bankowe, strategie konkurencyjne, prawa popytu i podaży, sposoby i formy regulacji wynagrodzeń, problem bezrobocia i zasiłków socjalnych, systemy ubezpieczeniowe, bardzo aktualna kwestia systemu nauczania i nieudolnych nauczycieli (u Smitha czuć zalążek „Ferdydurke” Gombrowicza), problem kobiet i stereotypów, kapitał obrotowy i trwały, kłopoty z kredytami (także hipotecznymi), inflacja, wykorzystywanie surowców jako sposób na dobrobyt kraju czy jakże współczesny problem konsumpcjonizmu.

„Kapitał” z 1876 roku, najobszerniejsze i nieukończone dzieło Karola Marksa, współautora „Manifestu komunistycznego”, jest z kolei ostrą krytyką kapitalistycznego systemu, sprzeciwem wobec ostrego wyzysku ludzi pracy. W swoich badaniach Marks przewidywał rychły upadek kapitalizmu, a „Das Kapital” miał być „młotem do rozbijania systemu kapitalistycznego”.

Steve Shipside, autor książki poświęconej „Kapitałowi”, zajmuje się ekonomią i sprawnością biznesową. Choć, co można zauważyć w trakcie lektury, przyświecają mu umiarkowane poglądy wolnorynkowe, podchodzi do dzieł Marksa obiektywnie. Wytykając mu błędy i drobne manipulacje, nie zapomina o relatywnym spojrzeniu na czasy, w których powstawał „Kapitał”. Nazywa Karola Marksa „zwiastunem nowoczesnej szkoły myślenia antyglobalistycznego”, cytując jego własne słowa wedle których… sam Marks nie był bynajmniej marksistą.

„Jeśli odwołamy się do oryginalnego kształtu dzieła Marksa, oczyszczonego z tych sekciarskich wypaczeń, dostrzeżemy w jego autorze obserwatora i myśliciela zatroskanego cierpieniami robotników i przejętego lękiem, że system, który je powoduje, aspiruje do wiecznotrwałości” – pisze Shipside we wprowadzeniu.

W kolejnych rozdziałach możemy przeczytać o zarzutach stawianych przez Marksa mechanizmowi kapitalizmu, poznając jednocześnie powody, jakie nim powodowały.

Wymienię poniżej najważniejsze z poruszonych tematów: monopol kapitału (społeczne następstwa kapitalistycznej chciwości), odpowiedzialność społeczna, kapitalistyczna eksploatacja planety i ochrona środowiska, wykorzystywanie siły roboczej, Marksowska definicja technologii i „umaszynowienie”, wprowadzenie Ustawy o pracy i czas pracy, mechaniczna praca wyjaławiająca umysł, przepracowanie, „fetyszyzowanie użyteczności” (konsumeryzm), kryzysy jako strukturalny składnik regularnego cyklu przemysłowego, zespół pracowniczy (zbiorowy pracownik), polityczne gierki słowne i przemyślny cynizm (także na przykładzie samego Marksa – casus „samousprawiedliwienia Dickensowskiego Sykesa), a także emocjonalność Marksa, edukacja robotników, industrializacja rolnictwa angielskiego (ponadczasowa nostalgia za „dawnymi laty”), spółdzielczość i stowarzyszenia zawodowe, niepohamowane dążenie do zamożności i rzecz jasna – wszechobecny kryzys.

I o ile historia wieku XX pokazała, że w sprawach gospodarczych Marks często się mylił, o tyle krytycyzm „brodacza” (jak dobrodusznie nazywa go Shipside) w świetle nadużyć kapitalizmu i kryzysu z początku XXI wieku jest już postrzegany bardziej poważnie. Shipside często używa zwrotu „A nie mówiłem? – powiedziałby Marks”, czyniąc ironiczne uwagi głównie w stronę konsumpcjonizmu.

Niektóre z rozdziałów są bardziej ciekawe, inne mniej, kilka można by spokojnie połączyć w jedną całość. Mamy jednak do czynienia z dwoma sztandarowymi dziełami ekonomii politycznej, warto więc zapoznać się i z „Bogactwem narodów” Adama Smitha, i z „Kapitałem” Karola Marksa, choćby w formie ich skróconej analizy. Dzieła te odcisnęły piętno nie tylko na współczesnej ekonomii – odnoszą się też do życia nowożytnych społeczeństw. Co ciekawe, szukając punktów wspólnych (wbrew pozorom odnajdziemy ich tu więcej, niż się można spodziewać), na czoło wysuwa się jedno zagadnienie: etyka.
W przypadku Marksa jest to zrozumiałe, ale trzeba pamiętać, że i Smith, pomimo kapitalistycznej wizji świata, pozostawał przy tym moralistą i wyobrażał sobie, iż obie rzeczy da się pogodzić. Stawiał przy tym surowe zarzuty wobec kapitalizmu wyzbytego moralności. Marks powiedział, że „filozofowie tylko różnie interpretowali Świat; chodzi o to, żeby go zmienić”. Oboje swoimi ideami niewątpliwie go zmienili, ale wątpliwe, by taki obraz ich usatysfakcjonował.

Karen McCreadie, Adam Smith. Bogactwo narodów z serii Współczesne interpretacje klasycznej ekonomii, przeł. Dariusz Bakalarz, Wyd. Studio EMKA, Warszawa 2012.

Steve Shipside, Karol Marks. Kapitał z serii Współczesne interpretacje klasycznej ekonomii, przeł. Wacław Sadkowski, Wyd. Studio EMKA, Warszawa 2012.

Rafał Niemczyk

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

2 Responses to Karen McCreadie, Adam Smith. Bogactwo narodów / Steve Shipside, Karol Marks. Kapitał. Recenzja

  1. blurppp says:

    Poważne lektury, chyba nie ma na nie ochoty wiosną. Podstawy i poważne fragmenty poznałem w czasach studenckich

    • Experyment says:

      Może i faktycznie nie na wiosnę. Ale „podstawy i poważne fragmenty” warto poznać, zwłaszcza w dobie dzisiejszych czasów, kiedy każdy obywatel jest wykwalifikowanym krytykiem i gospodarczym specem:)

      Rafał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: