Cees Nooteboom, Utracony raj. Recenzja

Groźba spełnionych marzeń

Marzenia to uzdrawiające duchy. W chwilach, gdy rzeczywistość zupełnie nie przypomina tej wymarzonej, wystarczy sięgnąć gdzieś w głąb siebie, swojej pamięci i swoich pragnień, by przywołać dobre obrazy, uzdrowić się za ich pomocą, zamalować nimi to, co niefajne i niewygodne, użyć swojego indywidualnego zaklęcia. Marząc, uciekamy – od kłótni, zawodów, rozczarowań, od przytłaczających okoliczności. Marzenia pachną, mają intensywny smak i wyraziste kolory w przeciwieństwie do gorzkiej i wyblakłej rzeczywistości. Do świata właśnie takich marzeń uciekają bohaterki króciutkiej książki holenderskiego pisarza, Ceesa Nootebooma pt. „Utracony raj”.

Alma po dramatycznym wydarzeniu, które ją dotknęło, spontanicznie reaguje na propozycję przyjaciółki. Obie bez wahania pakują walizki i wyjeżdżają. W ramach oczyszczenia uciekają z São Paulo do Australii. Cel ich podróży nie jest przypadkowy. To właśnie Australia towarzyszyła im od lat – jeszcze jako nastolatki fantazjowały o niej. Pod mapą niedbale przyklejoną na ścianie dziewczęcego pokoju snuły plan wielkiej wyprawy. Marzyły, by przebyć ją wzdłuż i wszerz, przemierzyć pustynię, zakosztować przygody, zjednoczyć się z przyrodą, dotrzeć do samej pierwotności, odkryć tajemnicę, którą z nikim by się nie podzieliły. Australia stała się patronką ich marzeń – wracała zawsze wtedy, gdy w życiu coś szło nie tak, po kłótni, po miłosnym rozczarowaniu, gdy brakowało już sił.

Australia_(australia.edu.pl)Ceese Nooteboom każe dziewczynom zmierzyć się z gorzką prawdą, której doświadcza każdy z nas w jakimś momencie swojego życia. Jak się bowiem okazuje, marzenia często są soczyste jedynie wtedy, gdy pozostają w sferze marzeń. Pierwsze rozczarowanie dziewczyn ma miejsce już na lotnisku. Ohydny zapach angielskich terminali zupełnie nie kojarzy się z utęsknioną wyspą szczęścia. Nie uda się bohaterkom „Utraconego raju” odnaleźć w Australii tego, co było przez lata tematem ich fantazji. Pierwotność, której szukały, dawno już przeminęła, wyparta przez cywilizację i nowoczesność. „Zbyt dużo w tym twojej projekcji. Tamten świat już nie istnieje (…). Poczekaj, aż kiedyś pójdziesz do rezerwatu, tam odgrywają muzealne życie , ale… za opłatą. O ile w ogóle będzie ci wolno tam wejść” – powie do Almy jeden z miejscowych.

W tym właśnie rozczarowaniu i po to aby podreperować finanse, dziewczyny wezmą udział w dziwacznej grze terenowej. Na moment przemienią się w anioły ukryte w różnych punktach miasta, ubiorą skrzydła, ponownie odrealnią swoją rzeczywistość. Uczestnicy zabawy, będą mieli za zadanie je odszukać. Jednym z poszukujących będzie Eryk – nadużywający alkoholu i niedbający o zdrową dietę, zgorzkniały krytyk literacki. On również poszukuje oczyszczenia. Spotkanie Almy i Eryka będzie miało w sobie coś magicznego.

Historia opowiedziana przez Nootebooma jest uniwersalna i na swój sposób czarująca. Dotyczy przede wszystkim nie zawsze udanej konfrontacji z marzeniami, wszelkich rajów utraconych, które wciąż kolekcjonujemy – zarówno my, jak i cały, ogólnie pojmowany świat, nieustannie pchany rozwojem cywilizacyjnym do przodu. Pisarz subtelnie i poetycko rozwodzi się również na temat siły przypadków i nieporozumień w naszym życiu. To, co najlepsze spotyka nas zupełnie niespodziewanie, często przez pomyłkę czy dziwaczny zbieg okoliczności. „Życie jako kucharz jest kompletnym idiotą” – czytamy. Te proste prawdy wyłaniają się z książki holenderskiego pisarza w sposób zupełnie nienachalny i ujmujący. Autor swobodnie kreśli liryczne i melancholijne obrazki, na przemian z wartkim opisem delikatnie podszytym żartem i dystansem. Ostatecznie przekonuje nas do tezy, że raj, w którym wszystko jest poukładane pod nasze dyktando, po pierwsze – nie istnieje,  a po drugie – gdyby istniał, byłby niezmiernie nudny.

Cees Nooteboom, Utracony raj, tłum. Łukasz Żebrowski, wyd. WAB, Warszawa 2012.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

One Response to Cees Nooteboom, Utracony raj. Recenzja

  1. Szczerze mówiąc, rozczarowała mnie ta książka. Liczyłam na coś oryginalnego. Albo jedynie inspirującego. Ale nic z tego nie otrzymałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: