Cormac McCarthy, Suttree. Recenzja

Karawana wyrzutków z miejscowym znieczuleniem

„(…) wbrew normom przystającym osobie o pańskim statusie społecznym odwiedzał pan różne podejrzane miejsca w dzielnicy McAnally, gdzie zmarnował pan kilka kolejnych lat w towarzystwie złodziei, bezdomnych, niegodziwców, pariasów, tchórzy, nicponi, gburów, prostaków, morderców hazardzistów, rajfurek, kurew, sprzedajnych dziewek, zbójów, pijaków, moczymordów, opojów i arcyopojów, gamoni, kobieciarzy, renegatów, hulaków, a także innych rozmaitych przestępczych rozpustników.

Byłem pijany, zawołał Sutree.”

Powyższe słowa doskonale ilustrują, z jakiego rodzaju bohaterami mamy do czynienia w uznanej z najzabawniejszą powieść w dorobku Cormaca McCarthy’ego pt. „Suttree”. Na długich 650 stronach przetacza się tu cały, barwny korowód różnego rodzaju brzydkich, brudnych, wynaturzonych, karykaturalnych wyrzutków. Pośród nich natomiast funkcjonuje nasz tytułowy bohater – mimo że taki sam, to jednak inny. Suttree żyje na marginesie – mieszka w rozpadającym się domu na wodzie, łowi ryby, włóczy się po dalszej i bliższej, mało przyjaznej okolicy, jest krzepki i silny, choć odrobinę zamyślony, od czasu do czasu przesadza z whisky. Od swoich kompanów odróżnia się bystrością umysłu, dystansem, swoistą mądrością. Skoro jest inny, to co tu robi?

Przeszłość Suttree’go nie jest wyjaśniona do końca. Wiadomo tyle, że pochodzi on z rodziny o wyższym statusie społecznym. Na przekór światu postanawia jednak zupełnie się od niej odciąć – zrywa kontakt z matką, chowa nienawiść do ojca, dawne lata życia wymazuje z pamięci. Dlatego też ląduje tu, na obrzeżach życia, wśród odpadów i złomu, w świecie spod ciemnej gwiazdy – jako świadomy wykolejeniec i degenerat. Cormac McCarthy konstruuje szkielet powieści z epizodów tułaczego życia Sutree’go – równie dobrze mógłby to być zbiór opowiadań.

Akcja nie zmierza tu donikąd, nie ma wyraźnego celu, trudno wyłuskać wyraźną linię fabularną. Ot, strzępy życia na smutnych peryferiach – przygody, dramaty, pogrzeby, bójki w barze, romanse, przypadkowe spotkania. Mieszając gawędziarskie opowieści, McCarthy żongluje równocześnie konwencjami. Raz zmusza nas do śmiechu, opowiadając historie o poczciwym głupku i kombinatorze o imieniu Harrogate, innym razem poprowadzi nas ścieżką awanturniczej przygody, by potem wejść w stylistykę mrocznej, nastrojowej prozy na granicy snu i jawy.

Suttree_Marc_LeitzelPodstawowy składnik prozy McCarthy’ego, z którym zdążyliśmy się już oswoić, czyli bezpardonowe przedstawianie zła i ohydztwa gnieżdżącego się w człowieku, znajdziemy i tutaj. Z jedną różnicą – tym razem autor znieczula nas humorem. To znieczulenie działa bez zarzutu, bo choć czytamy o nieprzeciętnych nicponiach i patologicznych sytuacjach, jednocześnie śmiejemy się sami do siebie. Lubimy tych bohaterów, odczuwamy sympatię do tego miejsca, mimo że nie jest przyjazne. Zaskoczył nas wszystkich McCarthy, udowadniając, że i on potrafi sprawnie operować humorem sytuacyjnym, prowadzić swobodne, podszyte żartem dialogi, tworzyć rasowe postacie komiczne. Nadużyciem jednak byłoby określenie całej tej książki jako zabawnej. McCarthy nie pozwala zbyt często się uśmiechać przy lekturze, a komiczne sytuacje dozuje z ostrożnością. Nie pozuje na kawalarza, a jego proza wciąż w dużej mierze jest posępna i trochę straszna.

Jest również pięknie napisana. Od czasów „W ciemność” czy „Dziecięcia bożego” język McCarthy’ego stał się jeszcze bardziej soczysty – niebanalna metafora, bezbłędnie budowany nastrój, sztuka subtelnej refleksji czy lekko poetyckiego opisu daje prawdziwą przyjemność czytania. Z ogromną ciekawością przenosimy się z głównym bohaterem w różne ciemne i podejrzane miejsca, ciesząc się nie tylko „giętką”, ciekawą opowieścią, ale i świetnym warsztatem. Niczym natchniony impresjonista, pisarz ten potrafi namalować obrazki dzikiej i złowrogiej przyrody, w dwóch zdaniach uchwycić niezwykły moment – miejsce, scenkę rodzajową czy całą porę roku. Szczególnie wrażliwy na naturę, lirycznie, choć prosto, ujmuje w kadry epizody z życia zataczającego kręgi świata, wtłaczając w to tło człowieka – słabszego, mniejszego, brzydszego niż las, niebo, wiatr czy ptak.

Wiele w tej książce melancholii. Trochę innej niż ta, do której przywykliśmy. Mniej romantycznej, bardziej gorzkiej. W nieprzystosowaniu do świata naszego głównego bohatera, w jego bądź co bądź odważnej ucieczce na margines, wyczuwamy żal do świata, niechęć do jego kształtu. Mimo radosnego uśmiechu podczas następnej kolejki przy barze, dobroduszności ukrytej gdzieś pod grubą skórą, zauważamy bezcelowość działań i głęboki smutek. Suttree widział więcej i więcej też rozumiał. Dlatego uciekał – niewesoła to refleksja, podsumowująca przecież w miarę zabawną książkę.

Cormac McCarthy, Suttree, przeł. Maciej Świerkocki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011.

 Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

One Response to Cormac McCarthy, Suttree. Recenzja

  1. Jmo says:

    Bla, bla, bla… Książka przedstawia historię samolubnego człowieka, który z własnej woli porzuca rodzinę z nie do końca wiadomych przyczyn. Wybiera karierę żula wśród jeszcze gorszych żuli i nawet traumatyczne zderzenie z przeszłością nie jest w stanie odwieźć go od postawy „nie podoba mi się – wstaję i wychodzę”. Będąc intelektualym guru dla ludzi, którymi się otacza sam nie jest w stanie utorować sobie ścieżki, którą mógłby konsekwentnie podążyć. Wywody starych żebraków traktuje jak mądrości życiowe usprawiedliwiające jego postawę a nieporadne poczynania ćwierćinteligentów – jak pole do wykazania się konstruktywną krytyką. Zawsze jest „trochę mądrzejszy” od tych, od których nie może się mentalnie uwolnić. Gdy jednak życie stawia go na moment w sytuacji bez porównania korzystniejszej materialnie, podświadomie okazuje swoją wyższość i dystansuje się od świata, z którym jeszcze nie dawno czuł się emocjonalnie związany. Najsmutniejsze jest to, że, kiedy wszystko wydaje się zbliżać ku szczęśliwemu końcowi (śmierć), Autor zostawia bohaterowi furtkę z napisem „wstań i wyjdź”. Smutne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: