Thomas Bernhard, Kalkwerk.

Kalkwerk_okladkaI nie napiszesz ni słowa, ni linijki, sylaby

Chociaż sam Konrad określał sickingowski Kalkwerk jako jeszcze jedyne możliwe dlań miejsce, mówi Wieser, w rzeczywistości Sicking doprowadzało jego, Konrada, z wolna, a w ostatnich dwu latach, to Fro, z wprost złośliwą prędkością do zguby, w istocie miejsce to okazało się dla niego z całą pewnością jedną wielką deprymującą porażką, Wieser na swój sposób mówi zgoła patetycznie: tragedią.

Kalkwerk

Kalkwerk, stara wapniarnia, to miejsce surowe, ascetyczne, tam pokoje pozbawione sprzętów i mebli straszą pierwotną pustką. Kalkwerk to więzienie, mówi Konrad, choć zaciągnął tutaj żonę, która prześladowana na najwymyślniejsze sposoby, zależna od męża i uziemiona na wózku inwalidzkim, sama pozwoliła się tutaj zamknąć. Ich ucieczka wymagała radykalnych działań, toteż wstawili w okna kraty, drzwi pozamykali na cztery spusty, surowe ściany budynku okolili wysokopnącymi krzewami. Od samego początku wiadomo, że to tu, w Kalkwerk, Konrad zastrzeli kaleką żonę.

W architekturze Kalkwerk wszystko jest rezultatem tysiącletniego wyrachowania.

Tu żaden człowiek nie doczeka starości. A mimo to tutaj wszyscy ludzie sprawiają wrażenie starych (…) nawet dzieci (…) swoim dokuczliwym nienaturalnym zachowaniem przypominają uderzająco starych ludzi.

Jak całe otoczenie Kalkwerk jest przerdzewiałe, przegniłe, tak też wszystko, co znajduje się w okolicach Kalkwerk, jest przerdzewiałe i przegniłe.

Kalkwerk_teatr_1Małżeństwo Konradów to para ludzi wzajemnie się niecierpiących, drażliwych, lecz jednocześnie uzależnionych od siebie niczym świadomy upadku alkoholik, który nienawidzi siebie za to, że pije, ale  przed zaśnięciem spogląda na flaszkę czekającą na jego przebudzenie. Jednakże Konradowie śpią na osobnych piętrach, bo Konrad musi mieć spokój, aby pracować nad studium. Dręczy żonę, rzecz jasna w imię wyższego celu, ale nie może bez niej żyć. Ich nierozłączność przywodzi na myśl parę Beckettowską, z całym arsenałem wzajemnych złośliwych zagrywek. Konradowa nie może wybaczyć mężowi, że przywiódł ją do Kalkwerk. A przecież Konrad wie doskonale, przechodzą mu przez głowę myśli, że…

Budowle takie jak Kalkwerk bezustannie przyciągają ludzi, którymi kieruje jedynie chęć popełnienia zbrodni.

Pisze Karol Franczak w posłowiu bardzo rozlegle o Kalkwerk, nazywając go „niesamowitym mechanizmem, mózgiem, ale także więzieniem, a cisza Kalkwerk jest ciszą tylko pozornie, idylla okazuje się złudzeniem, najdrobniejsze dźwięki brzmią jak hałas, a izolacja ciała powoduje zmiany w zmysłach”.

W Sicking wszystko jest groteską, w Sicking wszystko, w co by się wejrzało, można zobaczyć jako groteskę.

Czytelnik poznaje losy Konrada z wielogłosu jego sąsiadów, odwiedzających go ludzi, nigdy nie będąc przekonanym co do prawdziwości ich relacji. Niektóre z nich się pokrywają, inne sobie przeczą – nie wiadomo, gdzie kończy się obiektywizm, a zaczyna konfabulacja. Różne są także perspektywy obserwatorów, punkty widzenia, stosunek odbiorcy do samego Konrada. Zastosowana przez Bernharda z perfekcją stylu i nieugiętą konsekwencją narracja w mowie zależnej potęguje wrażenie labiryntu zeznań, w którym pogrążają się świadkowie, pociągając za sobą coraz bardziej zafascynowanego czytelnika. Ogromna w tym zasługa dwójki tłumaczy – Ernesta Dyczka i Marka Feliksa Nowaka – którzy zjednoczywszy siły, stanęli na wysokości arcytrudnego Bernhardowego zadania.

Konrad

Geniusz. Naukowiec. Filozof. Morderca. Chory człowiek. Błazen. Potwór. Szaleniec.

On, Konrad, często myślał: żeby nie postradać zmysłów, musi się przede wszystkim wydobyć ze stanu niemal zupełnej izolacji, wytworzonej przez rodzeństwo, rodziców, krewnych, w ogóle bliźnich. Zamknięty w sobie, mógł się tylko przypatrywać, jak wszystko w rezultacie obraca się przeciwko niemu.

Thomas_BernhardKonrad jest jest jednym z „programowych” bohaterów Bernharda: outsiderem umieszczonym poza granicami społecznej konwencji, niespełnionym pseudonaukowcem lękającym się porażki, człowiekiem skonfliktowanym z otoczeniem, jednostką nade wszystko nieufną, niemającą we względnie poukładanym społeczeństwie prawa bytu.

Nie jest też miłośnikiem zwierząt, ponieważ nie jest przyjacielem ludzi, po prostu nie może być miłośnikiem zwierząt, bo sam do nich należy (…) jest zagorzałym wrogiem przyrody, oczywiście ku przerażeniu żony, a zatem zdążając do końca, jest wrogiem wszelkiego stworzenia.

Tragizm Konrada nie polega na braku akceptacji ani na osamotnieniu (pomimo wyraźnej niechęci w jego otoczeniu wciąż obserwujemy innych ludzi), ku któremu sam się zwraca wraz z postępującym szaleństwem, ale na braku sprzężenia z tymże otoczeniem. Jak zwraca uwagę Franczak, w chwili przekroczenia stanu społecznego napięcia następuje moment rozpadu człowieka i wartości. Na przykładzie schematu wychowywania Konrada przez jego rodziców, a później procesów o zniesławienie, które przy aprobacie aparatu państwowego mu wytaczano, Berhard krytykuje i wytacza przy okazji prywatną wojnę austriackiemu społeczeństwu.

W tym wychowaniu, określonym przez niego samego w końcu jako wychowanie bez skrupułów, należy się doszukiwać przyczyny, niemożności napisania studium.

Studium

Wciąż to samo studium, które mnie zajmuje, miał powiedzieć, błazenada, wie pan, błazenada, w której pokładam wszystko, czym jestem, wie pan, istotą duchowej błazenady jest to, mówi on, to Wieser, że w niej, a w niczym innym pokłada swoje życie i w niej też trzeba się unicestwić. Coś o słuchu, miał powiedzieć Konrad do radcy budowlanego, i radca budowlany to potwierdza.

Wszystkie klocki, jeden do drugiego, składają się na obraz Konradowego obłąkania. W rezultacie on, Konrad, odgradza się od świata, zamykając się na cztery spusty w Kalkwerk, starej wapniarni, i pogrąża się w niemożliwym do realizacji celu, którym staje się napisanie studium o słuchu.

Studium, które ma ktoś jedynie w głowie, a nie na papierze, w ogóle nie egzystuje, miał powiedzieć Konrad do radcy budowlanego, mówi Wieser. Napisać je, po prostu napisać, myśli nieustannie, jedyna myśl, po prostu napisać studium, usiąść i napisać studium, myśl ta całkowicie pochłania jego egzystencję, nawet nie myśl o studium, tylko myśl, żeby napisać studium; im bardziej osacza go ta myśl, tym bardziej uniemożliwia mu napisanie studium.

Kalkwerk_teatr_2Jest jednak coś gorszego niż strach przed niepowodzeniem, który sprawia, że ani jedno zdanie drążące jego chory umysł, nie może wydostać się na zewnątrz. Parafrazując Franczaka, kartka musi pozostać pusta. To świadomość własnej wyjątkowości, wybijania się ponad przeciętność, windowania własnego ego, które w rezultacie prowadzi do szaleństwa i zbrodni. Bo co, jeżeli Konrad wcale nie różni się od innych ludzi?

Kalkwerk kojarzył mu się z wilgocią, chłodem, ciemnościami, był miejscem, które nie szczędziło mu obrażeń. Już wtedy Kalkwerk jawił mu się jako teren, gdzie można się zaszyć, idealny dla jego studium.

Jeśli jego geniusz okaże się fałszem, świat jego przemieni się w zgliszcza, a on sam zostanie pozbawiony złudzeń. Dążenie do ideału, w tym wypadku do napisania studium, którego nikt wcześniej nie stworzył, doprowadza bohatera do autodestrukcji, ale jest jednocześnie azylem, bunkrem chroniącym go przed rozpadem i beznadzieją.

Idealnym społeczeństwem byłyby masy pozbawione zupełnie słuchu i mózgu, toteż społeczeństwo odstrzeliwuje wszelkie słuchy i mózgi, gdziekolwiek by się pojawiły, oto mózg, mówi się, i zostaje odstrzelony, oto słuch, mówi się, i zostaje odstrzelony.

Zupełnie odcięta od świata zewnętrznego głowa łatwiej może zapisać studium aniżeli głowa związana ze światem zewnętrznym, ze społeczeństwem.

Konrad całą winą za swoją stagnację, do pewnego stopnia nawet i słusznie, obarcza społeczeństwo i środowisko, do których mimowolnie przynależy. Trzeba tu jednak wziąć poprawkę na fakt, że Konrad, pochodzący z umiarkowanie zamożnej rodziny, wiele podróżował, odwiedzał muzea, w dużym stopniu dzięki zaangażowaniu i majętności żony, miał do czynienia ze światem kultury i sztuki, nie są mu obce ani literatura ani muzyka klasyczna. Z jednej strony staje się więc Konrad zakładnikiem systemu, do którego nie pasuje, a z drugiej zakładnikiem własnej manii wyższości, paraboli lęku i odtrącenia. Aby uniknąć jednoznaczności, środek ciężkości celowo rozkłada się na wiele składowych.

Należy przystać na okrucieństwo, czy nawet na zbrodnię przeciwko całej tak zwanej ludzkości, przeciw każdemu pojedynczemu człowiekowi, miał powiedzieć Konrad, żeby dojść do celu. W moim przypadku jest to studium, dla którego gotów jestem niewątpliwie uczynić wszystko, a to oznacza wszystko poświęcić, miał powiedzieć Konrad do Wiesera.

„Papier czyni z niesamowitości rzecz poślednią, błahostkę”

„Kalkwerk” to kolejne arcydzieło, które wyszło spod pióra Thomasa Bernharda. Kto po pierwszych stronach będzie miał jakieś wątpliwości, niechaj przeczyta scenę, w której radca budowlany wraca do Kalkwerk po taśmę mierniczą (s. 107). Powieść, a może raczej dramat w powieściowych ramach, złożona i niełatwa w odbiorze, stanowiąca dla czytającego wielopoziomowe wyzwanie. Geniusz Bernharda przejawia się w każdej kropce, w każdym powtórzeniu, w każdym przytoczeniu. Kalkwerk zawinił, miał powiedzieć Konrad do Fro, mówi Wieser.

Thomas Bernhard, Kalkwerk, przeł. Ernest Dyczek, Marek Feliks Nowak, Wydawnictwo Officyna, Łódź 2010.

Rafał Niemczyk

* Polecamy także genialną adaptację teatralną w reżyserii Krystiana Lupy. Sztuka miała premierę w 1992 roku w Starym Teatrze w Krakowie.

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

5 Responses to Thomas Bernhard, Kalkwerk.

  1. Utwór doskonały do interpretacji. Tak, „wielopoziomowe wyzwanie”.
    Świetna recenzja.

    • Experyment says:

      Fascynujące arcydzieło, ale teatralna interpretacja Krystiana Lupy jest równie świetna.

      Odniosłem wrażenie, że Konrad jest tam bardziej „namacalny”, bardziej antypatyczny niż w książce. To kwestia nietypowej narracji Bernharda, która w powieści „pożera” Konrada.

      • Nie widziałam, ale nadrobię.^^’

  2. Ernest Dyczek says:

    Jedna z najlepszych recenzji jakie czytałem,
    Ernest Dyczek

    • Experyment says:

      Panie Erneście, jest mi bardzo miło przeczytać takie słowa.

      Dziękuję i pozdrawiam,
      Rafał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: