Dominika Dymińska, Mięso. Recenzja

Niefajnie być mięsem

Do debiutu 21-latki należy podchodzić ostrożnie. Dobrze też przed otwarciem książki wyzbyć się wszelkich uprzedzeń, zbytniej podejrzliwości wobec młodej autorki, zarozumiałego mentorstwa i wydawania wyroków zaledwie po pierwszych dwóch stronach lektury. Negatywna postawa na starcie może zafałszować wnioski rodzące się na mecie. Po przeczytaniu „Mięsa” Dominiki Dymińskiej spytałam samą siebie, czy wiek może stanowić taryfę ulgową dla pisarza? Co, i jak wiele można wybaczyć autorce młodej, tylko ze względu na świeżą jeszcze datę urodzenia? Dymińska na szczęście sama ratuje mnie z kłopotliwych dylematów – jej prozy nie trzeba bowiem usprawiedliwiać na tyle, by czuć się przy tym zakłopotanym i nieszczerym. Postawię nawet tezę – debiutancka książka tej młodej autorki jest zdecydowanie mądrzejsza i bardziej „życiowa” niż niejedna pozycja, która wyszła spod rąk poczytnych polskich pisarek w wieku dojrzałym. A tych przecież nie sposób niczym usprawiedliwić.

Bohaterka „Mięsa” jest do bólu tragiczna. Już od młodego, świeżonastoletniego wieku wpakowuje się w nieprzyjemne sytuacje. Niezbyt urodziwa, zakompleksiona, bez odpowiedniego i rozsądnego wsparcia rodziny, rozpaczliwie poszukuje akceptacji. Poszukiwania te szybko okazują się nieudolne, a wraz ze skrajną nieodpowiedzialnością bohaterki sprawiają, że ta wyrządza sobie poważną krzywdę. Najpierw w mieszkaniu pedofila – na szybko i bez zrozumienia sytuacji. Potem wielokrotnie dokonując nietrafnych wyborów, wplątując się w chore relacje – bez szacunku dla samej siebie i swojego ciała.

Bohaterka „Mięsa” sprawia wrażenie wyzbytej emocji. O swoim trudnym życiu opowiada chłodno i z dystansem, nie oceniając, niewiele komentując. To jednak wrażliwa dusza – czyta książki, pisze wiersze, obserwuje, jest inna od swoich rówieśników, choć kompletnie pogubiona. Nie zawraca ze ślepej uliczki, brnąc w nią z premedytacją, krok po kroku wkracza w kolejny etap autodestrukcji. Wszystko co robi, jest pochopne, nieprzemyślane, zupełnie intuicyjne. Nawet najbardziej wstydliwe wydarzenia ze swojego życia kwituje lekceważącym wzruszeniem ramionami. To jednak maska, ucieczka, próba oszukania samej siebie. Nie bez przyczyny tej dziewczynie pękło serce.

Do języka Dymińskiej trzeba się w trakcie lektury przyzwyczaić. Suchy, kaleki, bezemocjonalny – zupełnie taki, jak jego użytkowniczka – skaleczona młoda dziewczyna. Styl Dymińskiej, owszem, zalicza potknięcia – czasem wykłada się stylistycznie, czasem nie uniknie nachalnego powtórzenia. Na szczęście język zgrzyta na tyle rzadko, by na autorkę się nie obrażać. Są i trywialności, trochę amatorskiej poezji – wszystko to jednak można zrzucić na karb niedojrzałości bohaterki, do której przecież takie właśnie elementy stylu pasują jak ulał. Są jednak momenty, w których szwankuje wiarygodność samej postaci. Ogrom krzywd, które sobie wyrządza, totalna bezmyślność działań (od przygodnego seksu, po narkotyki i alkohol, aż po bulimię), bolesna autodestrukcja, za którą nie idzie głębsza refleksja, całe to pasmo nieszczęść wydaje się tak niesłychane, że aż nieprawdziwe. Ale nie skreślajmy jej. Być może nasza bohaterka obudzi się dopiero za rok? Albo za dwa? Nie zapominajmy, że ma jeszcze dwadzieścia lat. Wtedy z reguły popełnia się najwięcej błędów.

Nie dziwię się komentarzowi Kingi Dunin, który widnieje na okładce powieści:  „czterdzieści lat temu ta książka by mi się spodobała”. Sądzę, że i ja, gdybym w czasach licealnych poleciła „Mięso” koleżance z ławki, egzemplarz debiutu Dymińskiej zacząłby krążyć z rąk do rąk, a nastoletnie dziewczyny przeżywałyby intensywnie tę tragiczną opowieść swojej rówieśniczki. Autorka dosięgnęła tu bowiem powszechnego problemu młodych dziewczyn – tych, które nie potrafią siebie zaakceptować,  zabiegając usilnie o fałszywe, byle jakie świadectwa własnej wartości. Bez względu więc na uchybienia znalezione w całej tej opowieści, tkwi w niej autentyzm. Smutny, pesymistyczny, ale jest.

Dominika Dymińska, Mięso, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2012.

Dorota Jędrzejewska

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: