1001 bitew, które zmieniły historię świata, pod redakcją R.G. Granta. Recenzja.

Si vis pacem…

Nie ma się co oszukiwać, że kształt świata przez tysiąclecia determinowała nie kultura, a wojny, co jest konkluzją cokolwiek smutną. Książka R.G. Granta „1001 bitew, które zmieniły historię świata” to skondensowane kompendium, pozwalające prześledzić losy świata za pomocą uszeregowanych chronologicznie starć zbrojnych, począwszy od roku 2450 p.n.e., a na 2010 i wojnie w Afganistanie skończywszy. Jak łatwo wyliczyć, daje nam to 4460 lat, na przestrzeni których autor zaprezentował 1001 bitew – takich, które wedle jego opinii miały największy wpływ na sytuację polityczną, gospodarczą, społeczną czy ekonomiczną na świecie.

Wychodząc od tego, czym w ogóle jest bitwa, R.G. Grant proponuje nie posiłkować się pedantycznymi określeniami encyklopedycznymi, a zdrowym rozsądkiem. Zresztą nawet historyczne słowniki są zgodne w kwestii, że bitwą należy określać każde większe starcie zbrojne. Kluczowe jest tutaj słowo „większe”, ponieważ „większe” kiedyś nie musiało oznaczać „większego” teraz, „większe” w starożytnych Chinach to pół miliona ofiar, „większe” w wojnach punickich to oddziały liczące kilkadziesiąt tysięcy itd. Dla autora „1001 bitew”, które napisał wespół z kilkunastoosobowym zespołem uznanych historyków, najważniejsze było, czy pod wpływem wyniku lub przebiegu danej bitwy w sposób znaczący  kształtowała się sama historia. W książce znajdziemy nie tylko bitwy, ale całe kampanie i wojny, podzielone na części (pojedyncze bitwy), ale również potyczki mniejszych oddziałów, jeżeli stawały się one impulsem do dalszych działań.

R.G. Grant nie ukrywa, że jego wybór był subiektywny. Umieścił w swoim kompendium bitwy, które osobiście uznał za najistotniejsze. Przyznaje przy tym szczerze, że kilka decyzji można zakwestionować, lecz starał się nie pominąć żadnego ważnego starcia zbrojnego we wszystkich częściach świata. Wydaje się, że mu się to udało, ale wielu badaczy odnajdzie tu pewnie luki i wskaże bitwy, których w książce zabrakło. Dlatego najrozsądniejsze, co przyszło mi do głowy, to przedstawić poniżej kopię INDEKSU BITEW:

Strona 1 , strona 2 , strona 3 , strona 4 , strona 5 , strona 6

Bitwa pod Grunwaldem - przykładowa strona

Bitwa pod Grunwaldem – przykładowa strona

Jak już wspomniałem, bitwy są ułożone chronologicznie. Niekiedy wprowadza to trochę zamieszania, zwłaszcza kiedy konflikty stają się ogólnoświatowe, ale jest to rozwiązanie najkorzystniejsze, ponieważ pozwala na dobrą orientację czasową i odniesienie ich do realiów historycznych epoki. Bywa, że bitwy toczą się w zbliżonym czasie na kilku kontynentach – zastosowanie podziału chronologicznego sprawia, że obserwujemy przekrój całego świata, kosztem ciągłości wydarzeń jakiejś kampanii lub wojny. Ale w tego typu publikacjach zawsze trzeba dokonać podobnego wyboru, zawsze znajdą się też argumenty za i przeciw. Spokojnie jednak można się do struktury książki R.G. Granta przyzwyczaić.

Jak opisane są bitwy? Na każdą autorzy poświęcają minimum pół strony, co ważniejsze walki zajmują całą stronę. Nie jest to dużo, ale pamiętajmy, że książka ma tysiąc stron, i pełni rolę kompendium, a nie naukowej historycznej publikacji. Mimo tego batalie opisane są przejrzyście – poznajemy skrótowo przyczyny bitew, ich przebieg, liczbę walczących i ofiar, a także konsekwencje. Brakuje graficznego opisu „kto z kim” ze wskazaniem dowódców stron, co byłoby ułatwieniem dla czytającego. Takie rozwiązanie umożliwiłoby uniknięcie kilku wpadek (np. czytając o bitwie pod Maratonem, wypadałoby wiedzieć, że Ateńczykami dowodził Miltiades Młodszy). W większości tekstów takich danych na szczęście nie brakuje.

Krzyżacy walczą z sąsiadami, obraz Carla Wilhelma Kolbe (1757-1835)

Krzyżacy walczą z sąsiadami, obraz Carla Wilhelma Kolbe (1757-1835)

Największym niedostatkiem jest brak jakichkolwiek przypisów i, co gorsza, bibliografii. Oczywiście trzeba by na takową poświęcić kolejne kilkadziesiąt stron, ale wtedy można by potraktować „1001 bitew” jako pełnoprawne źródło historyczne. Tym bardziej, że kilka fragmentów niektórzy historycy z pewnością uznają za kontrowersyjne – bibliografia umożliwiłaby wtedy ustosunkowanie się do źródła danych i ustalenia stopnia ich wiarygodności. Ogromnym plusem jest natomiast oprawa graficzna. W książce aż roi się od wspaniałych zdjęć, reprodukcji obrazów, map i ilustracji.

Kompendium R.G. Granta to świetny sposób dla tych, którzy chcą sobie zrobić powtórkę z historii konfliktów zbrojnych. A później, jeżeli taka wola, sięgnąć głębiej – wszak powiedział Cyceron, że historia jest świadkiem czasów, światłem prawdy, życiem pamięci, nauczycielką życia.

1001 bitew, które zmieniły historię świata, redakcja: R.G. Grant, przeł. Piotr Lewiński, MUZA SA, Warszawa 2012.

 Rafał Niemczyk

Informacje Dorota Jędrzejewska
Lubię czasami coś poczytać i coś napisać.

2 Responses to 1001 bitew, które zmieniły historię świata, pod redakcją R.G. Granta. Recenzja.

  1. siaczex says:

    Jak ja nie cierpię kompendiów bez bibliografii… Moim zdaniem, nawet jakby trzeba było dodać tych kilkadziesiąt stron, jest to gra warta świeczki. Zwłaszcza że główną zaletą tego typu wydawnictw jest zachęcenie czytelnika do sięgnięcia po bardziej szczegółowe materiały. Zakładam oczywiście, że wśród tysiąca bitw znajdą się takie, że opis na stronę będzie niewystarczający, a tylko zachęci do zgłębienia tematu. Jasne, można samemu poszukać bibliografii, ale jeśli zaciekawił mnie konkretny wpis z książki, to wolałabym sięgnąć po źródła polecane przez autora, a nie szukać na ślepo. Przecież historia też się różni, w zależności od punktu widzenia :)

    • Experyment says:

      Nic dodać, nic ująć. W przypadku „1001 bitew” nieraz przydałaby się wiedza dotycząca źródeł, z jakich korzystali autorzy. Nie dlatego, że coś zgrzyta, bo cała publikacja jest (przynajmniej w mojej opinii) dosyć rzetelna, ale warto mieć zawsze pod ręką punkt odniesienia. Szczególnie, że bitew jest bardzo dużo i bibliografia byłaby pomocna dla co wnikliwszych czytelników. Może pojawi się kiedyś aneks uzupełniający, choćby w wersji elektronicznej.

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Rafał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: