Shaun Tan, Opowieści z najdalszych przedmieść. Recenzja.

Pamięć jest ważna

„Opowieści z najdalszych przedmieść” Australijczyka Shauna Tana to książka, w którą się wpada. Od pierwszej strony, właściwie od wklejki, gdzie autor narysował wiele różnorakich, małych ilustracji. Na pierwszy rzut oka wyglądają one jak wyjęte ze szkicownika, takie bez ładu i składu umieszczone rysuneczki, które być może rysownicy robią z nudów lub dla zabicia czasu. Jednakże w wykonaniu Tana jest w nich coś więcej, są subtelne i miejscami absurdalne. Ogląda się je z ciekawością. Po sczytaniu przedniej wklejki, niezwłocznie przewróciłem na tylną, aby sprawdzić, czy tam też są. Są. Chciałem od razu także je przeczytać, już zacząłem, ale się powstrzymałem. Wróciłem do pierwszych, rozbiegowych stron, bo i one są wspaniale zaprojektowane.

Żeby nie było niejasności, należy wyraźnie podkreślić, że publikacja Kultury Gniewu nie jest komiksem, co dla wielu czytelników będzie wielkim zaskoczeniem. Chociaż nie jest to również tylko i wyłącznie zbiór opowiadań opatrzony pięknymi oraz trafnymi ilustracjami. W wypadku tej książki mamy do czynienia z concept albumem. Strona wizualna książki, edytorska, redakcyjna i narracyjna zostały spięte razem. Wszystkie elementy składowe zostały zaprojektowane, wymyślone/obmyślone przez autora, nic w niej nie jest przypadkowe. Czytelnik chwali/zachwyca się każdym z elementów, a nie tylko treścią lub ilustracjami. „Opowieści z najdalszych przedmieść” są pięknie przemyślanym, zaprojektowanym przedmiotem. W tym miejscu należy zaakcentować, że polski wydawca również zadbał o każdy szczegół tej publikacji, chwała mu za to.

Jakiś czas temu czytałem książkę Georgesa Pereca pt. „Pamiętam że”, którą opublikował krakowski Lokator. I jakoś obie książki mi się ze sobą złożyły. Mam wrażenie, że ze sobą współgrają, albo mi się tylko tak wydaje. W każdym razie obie bazują na podobnym założeniu: pamięć jest ważna. Jednak w wypadku książki Pereca znaczące jest to, że pewne rzeczy z o s t a ł y zapamiętane i poprzez pamięć własną budowane jest iluzoryczne poczucie wspólnoty („iluzoryczne”, albowiem przeszkadzają braki, dziury w pamięci, „fałszywa pamięć”, która zakłamuje, dodatkowo książka nie funkcjonuje bez przypisów wydawcy, wyjaśniających kto, skąd, z kim, dlaczego).

W wypadku książki Tana również mamy odwołanie do wspomnień z dzieciństwa. Tylko nie ma próby ich (re)definicji, szukania sensów, realnej nad(od)budowy. Opowieści snute przez narratora wywodzą się z dziecięcej wyobraźni. Tytułowe Przedmieścia są miejscem magicznym, w którym nie wszystko jest jasne, nie wszystko jest wyjaśnione za pomocą „twardych” faktów. Brakujące elementy układanki dopowiada wyobraźnia, dziecięca wyobraźnia. Próba wyjaśnienia rzeczywistości za pomocą „magicznych” sytuacji, przywodzi na myśl także prozę Gabriela García Márqueza.


Zastanawia mnie, czy książka „Opowieści z najdalszych przedmieść” jest publikacją dla dzieci, albo do jakiego stopnia nią jest? Nie ulega wątpliwości, jest to fenomenalny zbiór opowiadań. I chyba przeznaczona jest, mam takie przeczucie, dla dorosłych i nie, bo tak to już bywa z dobrą literaturą.

Shaun Tan (tekst & ilustracje), Opowieści z najdalszych przedmieść, tłum. Magdalena Koziej, Kultura Gniewu, Warszawa 2013.

[tekst: 5, ilustracje: 5+, kolory/cienie: 5]

Maciej Gierszewski
Kopiec Kreta

2 Responses to Shaun Tan, Opowieści z najdalszych przedmieść. Recenzja.

  1. 4youu says:

    Pamięć pozwala określić nasze miejsce. :)

  2. Pingback: Shaun Tan, Przybysz. Recenzja. | EXPERYMENT

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: