Maciej Sieńczyk, Przygody na bezludnej wyspie. Recenzja.

Przymus opowiadania

W wywiadzie noszącym tytuł „Miejski artysta ludowy”, Maciej Sieńczyk zagadnięty przez Sebastiana Frąckiewicza o fakt, że tematem wielu jego komiksów jest samo opowiadanie historii, odpowiada: „To jest konwencja z Kabaretu Starszych Panów czy Alicji w Krainie Czarów, która mi bardzo odpowiada. Ktoś spotyka kogoś, jakiegoś oryginała, który opowiada historię, czasem w formie wiersza lub piosenki. Bohaterowie moich komiksów wysłuchują go z kamiennym wyrazem twarzy, choć każdy z nas byłby znudzony, zażenowany bądź zdegustowany podobnymi niedorzecznościami. Jest w tym element swoistej egzotyki i urok słuchania baśni, ale baśni siermiężnej i nudnej. Wydaje mi się to zabawne”. Nie inaczej jest w „Przygodach na bezludnej wyspie” – albumie komiksowym Sieńczyka, który opublikowało wydawnictwo Pawła Dunina-Wąsowicza. Właściwie można powiedzieć, że opowiadanie historii jest głównym i podstawowym tematem tej książki. Akcja, jeśli jakaś jest, dzieje się w tle i stanowi jedynie pretekst do snucia opowieści.

Początkowa plansza jest niczym z wierszyka Janiny Porazińskiej: „Z popielnika na Wojtusia / iskiereczka mruga: / Chodź, opowiem ci bajeczkę, / bajka będzie długa” – mężczyzna w marynarce w paski i białej koszuli siedzi w fotelu, zasypia podczas przeglądania swoich „pamiątek” (Być może bohater, tak jak i autor, jest „opętańczym zbieraczem”, „wiecznym kolekcjonerem”? A może odwrotnie? Może autor przekazał bohaterowi swoje przywary?). Nagle budzi go stukanie do drzwi, otwiera, nikogo nie ma, na wycieraczce leży zeszyt zatytułowany „Przygody na bezludnej wyspie”. Brulion jest zniszczony, nie ma nazwiska autora. Bohater zaczyna czytać…

PnBW-3    

 Wbrew pozorom przygody opisane przez anonimowego autora nie są współczesną wersją „Przypadków Robinsona Cruzoe” czy „Wyspy skarbów”. Co prawda jest statek (wspaniały, ogromny transatlantyk), jest wyprawa na południe (do Afryki, choć mapa nie jest dokładna), jest lądowanie na wyspie (ludnej i zabudowanej), jest cudowne ocalenie i powrót do domu rodzinnego. Te wszystkie wydarzenia mają miejsce. Czytelnik dowiaduje się o nich, ma możliwość śledzenia ich, jednakże następują one jakby z boku, poza głównym nurtem historii.

PnBW-2    

 Więc na czym zasadza się akcja „Przygód na bezludnej wyspie”? Na czym polegają tytułowe „przygody”? Na swoistym horror vacui, który w wykonaniu Sieńczyka sprowadza się do przymusu opowiadania. Ktoś spotyka kogoś i od razy zaczyna snuć opowieść, wewnątrz gawędy również się opowiada, a w ramach rewanżu ktoś inny opowiada swoją historię. Jakby opowiadanie było pierwotną potrzebą człowieka. Bohaterowie przez cały album nic innego nie robią, tylko dzielą się (obdarowują się) anegdotami, gawędami, przypowieściami. W opowieściach nie chodzi o zaskakującą, głęboką pointę, ponieważ często jej nie ma. Chodzi o sam akt opowiadania, ale i słuchania. Usiądźmy i posłuchajmy, bo warto!

Maciej Sieńczyk (scenariusz & rysunki), Przygody na bezludnej wyspie, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2012.

[scenariusz: 5+, rysunki: 5, kolory/cienie: 5]

Maciej Gierszewski
Kopiec Kreta

3 Responses to Maciej Sieńczyk, Przygody na bezludnej wyspie. Recenzja.

  1. giera says:

    tak na marginesie, czyli appendix: wydawnictwo Centrala zapowiedziało, że „Przygody…” zostaną wydane po angielsku w Wielkiej Brytanii.

  2. Experyment says:

    Maciek ujawnił już tę budującą nowinę, a więcej szczegółów tutaj:

    „Centrala rusza na podbój Wysp. Michał Słomka na antenie Tok FM zdradził, że poznańskie wydawnictwo chce spróbować swoich sił na rynku brytyjskim. Na szczęście nie oznacza to, że Centrala, jak i Fundacja Tranzyt, przestaną działać na polskim poletku. Oferta ma jednak zostać okrojona do maksymalnie 10 tytułów rocznie, bo jak mówi Słomka wciąż są rzeczy, które chce przedstawić rodzimemu czytelnikowi. Ale właśnie z perspektywy takiego odbiorcy – ta informacja może nieco martwić. Z punktu widzenia całego rynku – to olbrzymia szansa. Hanami incydentalnie próbowało zaistnieć na czeskim rynku, ale do rangi precedensu w skali naszego kraju urasta zakładanie wydawniczej filii na jednym z największych europejskich rynków komiksowych. Pierwszymi pozycjami przysposobionymi dla brytyjskiego czytelnika mają być „Przygody na bezludnej wyspie” Macieja Sieńczyka oraz „Bartnik Ignat” Tomasza Samojlika”.

  3. Experyment says:

    „Przygody na bezludnej wyspie”, pierwszy polski komiks nominowany do Nagrody Literackiej Nike, po dobrej cenie możecie kupić tutaj: http://picturebook.pl/pl/p/Przygody-na-bezludnej-wyspie%2C-Maciej-Sienczyk/340 .

    To nie żadna prywata ani reklama, bo gdy zakupicie 3-4 komiksy, wysyłka jest gratis, a wtedy takiej ceny nie znajdziecie nawet na allegro:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: