Kontynenty, nr 2/2013. Recenzja.

Ogarniając świat

Przy lekturze „Kontynentów” zawsze towarzyszy mi to samo uczucie. Przeglądając zebrane w jednym miejscu reportaże z podróży do niezwykłych miejsc i nieznanych kultur czuję się niepojęcie mała. A do tego wstydliwie głupia. Ogrom państw, miast, miasteczek, wiosek, zakątków, ulic i miejsc, które zmieściły się na mapie, a o których wciąż wiem tak mało, jest potężny i przytłaczający. Chcąc go ogarnąć w myślach, nabawiam się zawrotów głowy. Dochodzę też do wniosku, że te „moje” miejsca na mapie, check pointy, które do tej pory zobaczyłam, poznałam, zwiedziłam, wydają się tak okropnie nieznaczne, że aż mam ochotę w te pędy spakować plecak i wyruszyć w długą podróż.

Tylko nie do Jakucka. O Jakucji w bieżącym numerze „Kontynentów” pisze Michał Książek, przewodnik syberyjski, którego sugestywne opisy sprawiły, że w upalne lato zrobiło mi się cholernie zimno. Sami się przekonajcie:

Bezkresne i zatrważająco mroźne tereny Jakucji w obszernych reportażach (fot. Marcin Kalita, globtroter.pl)

Zimno jest już przy zerze, a przy minus pięćdziesięciu jest pięćdziesiąt razy zimniej. Piętnastego grudnia pięćdziesięciokrotne zimno studzi nie do wytrzymania nawet pod futrem z bobra, jenota czy wilka. Jego ukłucie można porównać do dreszczu po wyrwaniu włoska z nosa albo niezręcznego zastrzyku. Wszystko to jednak pięćdziesiąt razy gorzej, boleśniej i dłużej. I niespodziewanie. Wielki mróz nie szczypie, tylko boli. Jak kopniak albo ciężka bomba w nos. Po godzinnym marszu dociera do ciebie sens powiedzenia: „zmarznąć na kość”. Chodzi o to, że czujesz położenie każdego gnata z osobna. Piszczą z zimna piszczele, kostnieją kostki, ziębną żebra i zgrzytają główki kości w stawach biodrowych.

„Te plakaty… Może to działa kojąco na sumienia cudzoziemców. Ale czy zapobiega?” – Anna Husarska o ofiarach
gwałtów w Kongo

Wystarczy przesunąć się o kilka stron do przodu, a przerażający mróz zamieni się w okropny upał. Afryka. Kontynent ogromny, a wbrew często mglistemu, powszechnemu spojrzeniu, nadzwyczajnie różnorodny. Tym razem wybieramy się do Kongo i Liberii. Nie będą to jednak beztroskie wycieczki. Mrożące krew w żyłach historie o gwałtach, przemocy, biedzie i brudzie, poruszają wyobraźnię, każą myśleć i współczuć, choć i to nie przychodzi zbyt łatwo. Niektóre rzeczy naprawdę trudno zrozumieć.

Są i w „Kontynentach” miejsca bliższe. Niezmiernie ucieszył mnie na przykład tekst o Rumunii, bo planujemy tam zawitać w przyszłym roku. Małgorzata Rejmer, pisząc o Bukareszcie, nie wspomina jednak o zabytkach i zakątkach wartych zwiedzenia. Na tapetę bierze natomiast temat równie ciekawy, a z perspektywy socjologa-kulturoznawcy-amatora, może i nawet ciekawszy. Rumuńskie poczucie humoru, „kuku na rumuniu”, dowcipy czy śmiech przez łzy w rumuńskim stylu – o tym właśnie czytamy w jej artykule, z zaciekawieniem poznając mieszkańców Bukaresztu z zupełnie innej perspektywy. Jako roześmianych choć gorzkich dowcipnisiów, którym opowiadanie kawałów idzie najlepiej, gdy dotyczą ich samych. Oprócz Rumunii w „Kontynentach” będzie też trochę o Amsterdamie w oparach haszyszu czy Cyprze od „skomplikowanej” strony tureckiej i wiele więcej.

Małgorzata Rejmer pisze o Bukareszcie i…
poczuciu humoru Rumunów (fot. 123rf.com)

„Kontynenty” lubię nie tylko za to, że się z nich wiele dowiaduję, odkrywam miejsca, poznaję kultury. Warto wspomnieć, że niemało czytelniczej radości dostarcza sama literackość tych tekstów. Czasopismo wypchane jest po brzegi nazwiskami świetnych reportażystów, podróżników i dziennikarzy i to one stanowią gwarant dobrze napisanych historii. Niby banał, zupełna oczywistość, a przecież dobrze wiemy, że czasopism naprawdę do czytania mamy na rynku coraz mniej. Następne „Kontynenty” – i tym samym niezwykłe podróże – już we wrześniu.

Kontynenty, nr 2/2013, wyd. Agora.

Dorota Jędrzejewska

3 Responses to Kontynenty, nr 2/2013. Recenzja.

  1. Bombeletta says:

    A ja marzę o wielkiej, srogiej zimie… Futrach, czapach i takim mrozie, że nikogo na ulicach nie ma :) Jakuck w tej kwestii brzmi wybornie!

    Co do Kongo, Liberii i Afryki w ogóle, oglądałam kiedyś przerażający reportaż, w którym podali, że według badań i analiz co druga (!!!) kobieta w RPA jest ofiarą przemocy seksualnej, a każda co najmniej raz w życiu staje w sytuacji zagrożenia napadem na tle seksualnym :/ Niewiarygodna potworność…

    Chyba śmignę do kiosku po ten numer :)

    • Experyment says:

      Ja mimo że przesadnym zmarzluchem nie jestem, to prostolinijnie stawiam na lato :)
      Natomiast wieści z Afryki docierają do mnie od jakiegoś czasu w różnej postaci i z różnych źródeł. Ostatnio zatrzymałam wzrok na kilku reportażach w TV. Świadomość pewnych rzeczy nie jest w stanie ogarnąć, wypowiadać się trudno, by nie zabrzmiało zbyt powierzchownie.

      Zalecam śmignąć! Barwna lektura :)

      Dorotka

      • Bombeletta says:

        Śmignęłam. Zaszło spóźnienie. Kiosk zamknięty. Zajdę w tygodniu :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: