Petra Soukupová, Zniknąć. Recenzja.

Półtora rodzica

Książka Petry Soukupovej mogłaby rozpoczynać się od przemówienia jakiegoś ponurego urzędnika, który nosowym głosem odczytałby z kartki garść danych statystycznych: „Według danych czeskiego GUS-u w Czechach rozpada się ponad 50 procent małżeństw. Jednocześnie Czeszki rodzą coraz więcej dzieci. W roku 2009 (a więc wtedy, kiedy w Czechach miała miejsce premiera „Zniknąć” – przyp. RN) przyszło ich na świat 119,6 tysięcy, co oznacza, że każda Czeszka ma już przeciętnie 1,5 dziecka. Ponadto na 10 nowych małżeństw przypada 9 rozwodów, a spory odsetek dzieci jest wychowywany przez samotne matki lub w dwóch rodzinach jednocześnie”. Ten urzędniczy monolog skleciłem naprędce z kilku odnalezionych w sieci źródeł, więc może zawierać małe przekłamania. Ale „Zniknąć” Soukupovej nie jest książką o rozwodach. „Zniknąć” jest książką o dzieciach i to jest w niej najbardziej bolesne.

„Największe przekleństwo ludzkości: większości ludzi wydaje się, że może mieć dzieci” – to zdanie stanowić może motto zbioru, który składa się z trzech dość obszernych nowel. Bohaterem pierwszej z nich jest Jakub, ustępujący w „chłopięcej rywalizacji” swojemu starszemu bratu Martinowi. Kuba rysuje ptaki, niezbyt lubi biegać, co Martinowi wychodzi znakomicie. Rywalizując o względy ojca-trenera, Kuba nie ma szans. Pewnego dnia w wypadku traci nogę i zostaje kaleką. Brzmi brutalnie. Taki zwrot akcji, zrozumiany niewłaściwie, można by odebrać jako poruszający trick, którego miejsce jest w tanich serialach lub literaturze niższego gatunku. Nic bardziej mylnego. Zdradzając ważny element układanki Soukupovej, nie naruszam przy tym ani fabularnego, ani recenzenckiego porządku (nie spoileruję), ponieważ wspomniane zdarzenie ma miejsce na samym początku. To świetny przyczynek do rozważań o alegoryczności widocznej w pierwszym utworze.

Fot. Michael Nitzschke (www.europarl.europa.eu)

Rodzina, której losy przedstawia młoda czeska pisarka, jest pozornie ułożona. Wszelka toksyczność gromadzi się tu powoli, niczym budzące się z pradawnego snu okrutne bóstwo, by pod wpływem tragicznego bodźca wydostać się na powierzchnię. Deformacja rodziny postępuje, ciągnie za sobą następne ofiary, przynosi kolejne tragedie. Degradacja jest jednocześnie metaforyczna (poszukiwania matki), jak i namacalna (picie ojca). Mariusz Szczygieł w swojej recenzji na łamach Gazety Wyborczej przyrównał ten horror do klimatu utworów Elfriede Jelinek. Zakrada się tu również cień surrealistycznej abstrakcji prażanina Franza Kafki. Doskonale widać to na przykładzie zmieniających się adekwatnie do nastroju bohaterów pór roku, kiedy najbardziej dramatyczne sceny rozgrywają się w śniegu i mrozie, a dokoła, jak okiem sięgnął szaro i ponuro. Szaleństwo matki, włóczęga po obskurnych dworcach, ślepa droga na ratunek dziecka – to wszystko z łatwością można wyobrazić sobie jako rzeczywiste. Jednakże sposób literackiego „kadrowania” Soukupovej, łączenia ze sobą poszczególnych obrazów, nadawania im wymiaru nieomal kryminalnego – to z kolei w mistrzowski sposób nadaje opowieści wymiar ponurej groteski. I ten kunszt, nie kunszt języka, a kunszt konstrukcji, to najmocniejsza strona prozy Soukupovej.

Język Soukupovej jest prosty, pozbawiony literackich ornamentów, ponieważ dostosowany do otoczenia, które opisuje. Czeszka twardo trzyma się zasady decorum, operując jednolitym stylem i budując na jego fundamencie wiarygodność. Jednocześnie jest to język perfekcyjnie wystylizowany na „dziecięco-młodzieżowy”, jakby Pani Petra wczoraj w południe odebrała świadectwo ukończenia którejś z klas gimnazjalnych. Żeby tak pisać, trzeba być świetnym obserwatorem, wtopionym w świat, o którym się pisze, bo na najprostszych zdaniach wyłożyć się można równie łatwo, jak na tych bardzo skomplikowanych. Wydarzenia relacjonuje najczęściej chłopiec, a gdy zmienia go narrator, posługuje się podobnym językiem. Ta jednorodność stylistyczna jest niezbędna, aby „podglądać” naszych bohaterów.

Petra Soukupová (www.petrasoukupova.pl)

Tak jest właśnie w drugiej noweli, której bohater, 11-letni Vojta, jest mały i rudy, jego pasją jest sklejanie modeli okrętów, a w szkole uważają go za dziwadło. Ma starszą siostrę, Pavlinę, dziewczynę wpędzoną w kompleksy przez znaczną nadwagę. Barierą między, skądinąd kochającym się, rodzeństwem jest „pomnik ojca”. Chłopiec i dziewczynka mają różnych ojców, których łączy ze sobą to, że… ich nie ma. Szczygieł napisał obrazowo, że mężczyźni w „Zniknąć”… znikli. Ojciec Pavliny przysyła paczki ze Stanów, co dziewczyna bezwzględnie wykorzystuje podczas kłótni z bratem. Małemu Vojcie wkręcono bowiem, że jego tata jest marynarzem, który przez wiele lat podróżuje po morzach i oceanach niczym Odys. Jak relikwię chłopiec traktuje „szwedzką koszulkę” – w przeszłości rzekomo noszoną przez tatusia. W rzeczywistości ojcem Vojty jest mieszkający w tym samym mieście beztroski pijaczek, który wiele lat wcześniej zostawił ich samych z matką. Gdy prawda wychodzi na jaw, Vojta jest wkurwiony.

Wulgaryzmem posługuję się nie ze względu na językowe preferencje, ale dlatego, że nie unikają go nasi bohaterowie. To kolejna świetna rzecz w nowelach Soukupovej. Nie wulgaryzmy, a charaktery chłopców. Mimo że jeden i drugi są w pewien sposób na społecznym marginesie, nie tracą rezonu. Mimo że wielokrotnie poniżani i spragnieni rodzicielskich uczuć, których doświadczają tak rzadko, to fajne, rozumne chłopaki. Połączyła mnie z nimi niespotykana wręcz empatia – te wszystkie kłopoty z nauczycielami, tępi i zarozumiali kumple z klasy, babcie, które wiedzą najlepiej, nieobecni lub podpici ojcowie, sfrustrowane matki, brak należytej uwagi ze strony rodziców… A z drugiej strony to, co w dzieciństwie najpiękniejsze: zapach mieszkania, smak babcinego ciasta, to nieopisane uczucie, kiedy mama w chwilach słabości podchodzi i przytula, pierwsze szkolne zauroczenia. Oczywiście szala przeważa na tę pierwszą, wykrzywioną stronę. Jest jednak spora szansa, że bohaterowie z nowel Soukupovej wyrosną na kogoś lepszego niż ich tatusiowie. A dopóki jest taka nadzieja, mamy obowiązek udzielić im zrozumienia i kredytu zaufania.

Petra Soukupová, Zniknąć, przeł. Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2012.

Rafał Niemczyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: