Shawn Levy, Paul Newman. Biografia. Recenzja.

Różne odcienie niebieskich oczu

Biografia to gatunek często rozczarowujący. Zawód może czytelnika spotkać na wielu poziomach. Po pierwsze: z biografii można dowiedzieć się rzeczy, o których by się wiedzieć nie chciało. Zwykle przecież sięgamy do książkowych życiorysów postaci, które lubimy, z jakichś względów cenimy. Tymczasem odsłaniająca tajemnice biografia potrafi zamazać nam obraz ideału, odkryć haniebne grzeszki, zburzyć nasze wyobrażenia. Po drugie: biografie bywają nudne. Nagromadzenie szczegółów wyjętych z życiorysu danej postaci potrafi czytelnika przytłoczyć, znużyć. Życie to przecież ani bajka, ani film, to często zwykła szarzyzna lub zbiór beznamiętnych, chaotycznych faktów. Niektóre z zakrętów donikąd nie prowadzą, wątki się urywają, heroicznych czynów brak, ukochane nie wracają, a miłość platoniczna zostaje platoniczną na zawsze. Po trzecie zaś: biografie bywają nierzetelne, nieobiektywne. Ich autorzy w pogoni za sensacją tropią skandale, podkręcając je i celowo akcentując. Bywa też, że stawiają swoich idoli na piedestale, zapominając o ich ciemnych stornach, co również nie pozwala cieszyć się w pełni lekturą. Wszak od biografii oczekujemy przede wszystkim prawdy.

Być może to właśnie z tych przyczyn lub po prostu z namiętnej ciągoty do fikcji unikam czytania biografii. W przypadku Paula Newmana nie mogłam się jednak powstrzymać. Ja po prostu kocham tego faceta.

„Długie, gorące lato” (1958) na motywach prozy Williama Faulknera – ze swoją żoną Joanne Woodward

Moja słabość do Paula Newmana rozpoczęła się wraz z pierwszym seansem „Butcha Cassidy’ego i Sundace’a Kida”. Co ciekawe, grając w tym westernie, słynny aktor był już po czterdziestce. Wciąż jednak wyglądał młodo, świeżo i przystojnie. Ba! Fenomen urody Newmana opierał się nie tylko na jego niezwykle błękitnych oczach, ale na magicznym obrocie upływu czasu na swoją korzyść – Newman wraz z kolejnymi latami autentycznie stawał się coraz atrakcyjniejszy. Jego żona, utalentowana aktorka Joanne Woodward, żartowała czasem, że to dość kłopotliwa sytuacja – podczas gdy ona wyraźnie się starzeje, jej mąż wciąż ma 29 lat i szalone powodzenie u kobiet. Wieczna młodość u Newmana objawiała się nie tylko w jego wyglądzie, ale i w charakterze. To właśnie, między innymi, starał się udowodnić Shawn Levy w omawianej tu biografii Newmana, jednocześnie nie omijając trudnych momentów z życia aktora.

„Bilardzista” (1961)

Paul Newman był aktorem świetnym, choć jego talent został raczej wypracowany, niż otrzymany gdzieś w „kosmicznym przydziale” (widocznie przyszły aktor stał wówczas w kolejce po urodę). Znajdą się więc w jego dorobku filmy, w których oglądamy go wyraźnie sztywnego, mniej spontanicznego i brawurowego niż choćby „dziki”, charyzmatyczny Marlon Brando. Newmanowi nie brakowało jednak determinacji, by się rozwijać i osiągać kolejne pułapy aktorskiego wtajemniczenia. To jeden z tych aktorów, który do swoich ról podchodził bardzo analitycznie, rozstrzygał pobudki granych przez siebie bohaterów, rozkładał ich charaktery na drobne, reżyserów zasypywał pytaniami i uwagi. Dzięki poważnemu podejściu do swojego zawodu udało się Newmanowi opracować własną metodę grania opartą oczywiście nie tylko na urodzie. Oscara doczekał się na późnym etapie swojej kariery („Kolor pieniędzy”, 1986), nominowany do statuetki był jednak wielokrotnie, bo aż dziesięć razy (DiCaprio się nie umywa).

„Słodki ptak młodości” (1962) na podstawie sztuki Tennessee Williamsa – w pościeli z Geraldine Page

Jako „Hud, syn farmera” (1963) w adaptacji powieści „Horseman, Pass By” Larry’ego McMurtry – z nagrodzoną Oscarem Patricią Neal

Biografia napisana przez Levy’ego dostarcza pełnego przekroju przez filmografię Newmana. Nie omija ani jednej produkcji, zgrabnie omawiając każdą z nich, zdradza kulisy, przygotowania, reakcje zarówno krytyków, jak i widzów. Te miniaturowe relacje z planu filmowego i krótkie analizy filmów w żaden sposób nie przeszkadzają w lekturze. Wręcz przeciwnie – przeważnie są bardzo trafne i interesujące, zaś wszelkie „smaczki” z życia na planie wraz z masą anegdot skutecznie ubarwiają opowieść i dają szansę czytelnikowi sztachnąć się zapachem wielkiego, dawnego Hollywood. A to – trzeba przyznać – dość ekscytujące doświadczenie. Czytając o dowcipach, jakie Newman był skłonny robić swoim przyjaciołom z planu, o jego relacjach z ekipą filmową, o ówcześnie panujących nastrojach w Hollywood, można się nieraz nieźle ubawić, zaskoczyć albo zaintrygować.

Jako skazaniec „Nieugięty Luke” (1967), pożerający w ramach zakładu 50 jajek na twardo w ciągu godziny

O filmach Newmana najwięcej można się dowiedzieć, wgapiając się w ekran. Stamtąd jednak nie sposób zaczerpnąć wiedzy o jego życiu. I do tego głównie służy biografia autorstwa Levy’ego. Jej autor dołożył wszelkich starań, aby zarys Newmanowej sylwetki był pełny, obiektywy (mimo wyraźnej sympatii i szacunku dla aktora), a jednocześnie zajmujący. Można powiedzieć, że mu się udało. Biografia ta jest przede wszystkim ciekawa i to jej podstawowa zaleta. Mimo mnóstwa szczegółów książkę czyta się szybko, bez znużenia. Levy operuje prostym, jasnym i konkretnym językiem. Potrafi też sprawnie rozłożyć tematy i wątki, by lektura w odpowiednich momentach nabierała tempa, intrygowała i zachęcała do zgłębiania kolejnych rozdziałów.

„Butch Cassidy i Sundance Kid” (1969) – w duecie rewolwerowców ze wschodzącą wówczas gwiazdą, Robertem Redfordem

Z kart książki wyłania się sylwetka Newmana jako atrakcyjnego, energetycznego człowieka. Z jednej strony opisane tu wydarzenia i fakty są potwierdzeniem „newmanowskiego mitu”: szlachetnego gwiazdora-darczyńcy, kierowcy wyścigowego, dobrego męża. Z drugiej autor odsłania życiowe potknięcia i mroczne strony Newmana – wiele razy wspomina o jego słabości do alkoholu, pamiętnej zdradzie żyjącej w jego cieniu ukochanej żony, przedstawia go jako kiepskiego ojca, któremu w pogoni za własnymi sprawami nie udało się zapobiec przedwczesnej śmierci syna. W tych sprawach jego nieziemskie oczy niestety okazywały się ślepe. Pojawiają się tu również sygnały przerośniętego ego aktora, jego często trudnego, zawłaszczającego zbyt wiele przestrzeni charakteru.

W swojej ostatniej roli – stetryczałego złośliwca w świetnym miniserialu „Empire Falls” (2005) na podstawie książki Richarda Russo. Czy w tych niebieskich oczach widać… 80-latka?

Na koniec warto zadać pytanie, odwołując się jednocześnie do pierwszego akapitu tej recenzji: czy książka o Paulu Newmanie posiada te denerwujące ubytki biografii, które nakreśliłam na wstępie? Na szczęście nie. Opowieść Levy’ego nie niszczy mitu, a raczej czyni go ciekawszym. Z harcerzyka o nienagannej aparycji, Newman przemienia się tu w człowieka z krwi i kości – zawadiackiego, nie bez wad, popełniającego błędy. Zachowuje przy tym cały urok, który od lat mu przypisywano. To także ciekawa historia, która nie tylko nie zmęczy żadnego entuzjasty tamtego Hollywood, ale w inspirujący sposób pobudzi jego łaknącą dobrego kina duszę, a być może zachęci do kolejnego seansu z Paulem Newmanem w roli głównej.

Shawn Levy, Paul Newman. Biografia, tłum. Aleksandra Czwojdrak, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2013.

Dorota Jędrzejewska

Jako mentor Toma Cruise’a w „Kolorze pieniędzy” (1986) – za tę rolę Paul Newman otrzymał jedynego Oscara

* Zapraszamy również do lektury tekstu Doroty pt. „Paul Newman – tęsknota za Butchem Cassidy”, opublikowanego na łamach bloga cdp.pl.

2 Responses to Shawn Levy, Paul Newman. Biografia. Recenzja.

  1. Maciek says:

    książki nie czytałem, ale podziwiam aktora. Doskonała postać, dla mnie cenna ze względu na wyważone, przemyślane role. moim zdaniem w aktorskiej karierze Newmana nie było przypadków. Według mnie facet doskonale panował nad swoim aktorskim życiem i to się przekładało na jakość filmów. Cóż, koniecznie muszę sięgnąć do książki. Dzięki.

    • Experyment says:

      Koniecznie! Dla mnie, jako dla fanki Newmana, była to prawdziwa uczta. I myślę, że wszyscy, którzy mają słabość do tego aktora, będą mieli podobne odczucia. I faktycznie, jego kariera była doskonale wykalkulowana. Można powiedzieć, że Newman to taka postać kompletna. Między innymi również dlatego bardzo przyjemnie się czyta o jej kuluarach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: