Lena Kitsopoulou, Nietoperze. Recenzja.

Nietoperze-okladkaRodzina naszych koszmarów

Grecja, którą przedstawia Lena Kitsopoulou w zbiorze opowiadań „Nietoperze”, nie ma nic wspólnego z wakacyjną arkadią, którą Polacy masowo wybierają na miejsce swojego wypoczynku. Nie świeci tu palące słońce, a ludzie jakoś specjalnie nie mają zamiaru się uśmiechać. Wręcz przeciwnie. Więcej tu powodów, żeby odebrać sobie życie, niż z niego się cieszyć. Grecja z „Nietoperzy” to kraj ludzi zagubionych, znerwicowanych i z problemami. Ich niepowodzenia nie są jednak zwyczajne. Nie dotyczą spłaty uciążliwego kredytu czy trudności w znalezieniu wymarzonej pracy. To brudne patologie, z którymi obcowanie – choćby w takiej formie jak lektura niewielkiej objętościowo książeczki – owocuje wielkim kacem.

Kitsopoulou nie oszczędza swoich czytelników. Motywy przewijające się w opowiadanych przez nią historiach tworzą piramidę tematów niewygodnych, nieprzyjemnych i trudnych. Piramidę, która chwieje się w posadach i ugina, a za chwilę z hukiem runie na podłogę razem z piękną, powtarzaną z pokolenia na pokolenie baśnią o idealnej, greckiej rodzinie. Przemoc w obrębie niemych czterech ścian, molestowanie, zdrada, kazirodztwo, narkomania, gwałt, pedofilia, patologiczny seks – wyliczanka odchyleń od normy jest długa i przytłaczająca. Rodzina u Kitsopoulou to rodzina naszych koszmarów, wykrzywiona, nieraz groteskowa, najgorsza na świecie.

Początkowo trudno było mi się oswoić z językiem Kitsopoulou – bardzo oszczędnym, fragmentarycznym, jakby niechlujnym. Gdy jednak udało się do niego przywyknąć, stał się ważnym elementem tych bolesnych historii. Pogłębił mocne doświadczenie i uwiarygodnił opisywane wydarzenia. To przecież język naszych czasów – również tutaj, w Polsce. „Nietoperze” to proza nieporęczna i nieprzyjemna. Tym bardziej, że patologie opisane przez autorkę nie są wcale reportażem z odległej, egzotycznej krainy (choć oczywiście wolelibyśmy tak uważać). To problemy znane również polskim osiedlom i polskim mieszkaniom. Istnieją, mimo że ochoczo wypieramy je ze świadomości, wybierając inny, alternatywny świat.

Lena Kitsopoulou w "Νo Sympathy for the Devil"

Lena Kitsopoulou znana jest w Grecji nie tylko z pisania. Jest także aktorką, reżyserką i projektantką (na zdj. w filmie „Νo Sympathy for the Devil” z 1997 r.)

Dzisiaj przecież, wolimy wierzyć w maksymalnie wypucowaną rzeczywistość znaną z płytkich, rodzimych telenowel. W świat, w którym młodzi wspinają się po szczeblach kariery, pracują w estetycznych biurach, realizują modne projekty, tworzą „internety”, wracają do jasnych i minimalistycznych mieszkań stworzonych na wzór katalogu salonu meblowego. A w takim świecie nie ma miejsca dla menelki słaniającej się na przystanku autobusowym, dla niemodnej i napuchniętej matki, która wyżywa się na swoim nieładnym i nierozgarniętym synu, dla nieświeżego oddechu i bardzo nieczystych myśli. W naszej bajce nie ma upośledzonych i samobójców, grubych tatuśków, którzy nie trzymają rąk przy sobie, ani młodych dziewczyn, które sypiają z byle kim i byle gdzie. Bez „myślenia selektywnego” rzeczywistość okazałaby się nie do zniesienia.

Kitsopoulou lubi stosować metodę szoku. Specjalizuje się w mocnych, nie raz bryzgających krwią lub mocną frazą finałach. Z bliskich rzeczywistości relacji gładko przechodzi do ponurej makabreski, która ostatecznie okazuje się najlepszą puentą tych historii. Podczas lektury źrenice otwierają się coraz szerzej, być może towarzyszy im uśmiech zakłopotania. I choć zebrane w „Nietoperzach” historie to tylko miniatury, jedynie fragmenty rzeczywistości, bez wyraźnych fabuł i silnych konstrukcji, mocno zapisują się w pamięci. Ich posmak jest zbyt gorzki, by łatwo się go pozbyć byle słodzikiem.

Lena Kitsopoulou, Nietoperze, tłum. Alicja Biaduń, wyd. Książkowe Klimaty (seria Greckie Klimaty), Wrocław 2013.

Dorota Jędrzejewska

One Response to Lena Kitsopoulou, Nietoperze. Recenzja.

  1. alicya55 says:

    Nie znałam ani autorki, ani o książce nie słyszałam. Widzę jednak, że porusza ciekawiący mnie temat, czyli prawdziwy horror jest tuż obok.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: