Grzegorz Rogóż, Bieganie dla początkujących i zaawansowanych.


Jak biegać długo, daleko i z głową

Autor książki „Bieganie dla początkujących i zaawansowanych” w prosty sposób tłumaczy jej genezę. Na rynku przeważają dziś bowiem dwa rodzaje poradników. Pierwszą grupę tworzą wyczerpujące teoretyczne publikacje napisane przez trenerów, zawodników, lekarzy i innej maści fachowców. To książki profesjonalne, ale dla amatora (który najpewniej zagubi się w dziesiątkach zagadnień i „biegowym żargonie”) najczęściej słabo przyswajalne. Druga grupa to poradniki dla zupełnych amatorów. Z nich z kolei ktoś biegający kilka lat (jak np. autor tej recenzji) nie dowie się niczego nowego.

Grzegorz Rogóż – maratończyk, miłośnik kolarstwa i ultramaratończyk szosowy – wstrzelił się gdzieś pomiędzy te dwie grupy. Zaowocowało to kompletnym i precyzyjnym poradnikiem dla ludzi zaczynających przygodę z bieganiem oraz takich, którzy znaleźli się już na „biegowej fali”, lecz nie do końca potrafią wykorzystać jej siłę. Rogóż tłumaczy bowiem, jak biegać efektywniej i czerpać z tego jak najwięcej radości. Co istotne – to poradnik skupiający się na biegach ulicznych, po twardej i równej nawierzchni, choć ogólne zagadnienia dotyczące choćby diety czy rodzajów treningu z powodzeniem można przełożyć na bieganie w dowolnych warunkach.

Dobrze się czyta książkę o bieganiu napisaną przez człowieka, który odwołuje się do literatury pięknej (cytaty z Dukaja, Murakamiego) i słucha jazzu. Przydaje to „suchej” zazwyczaj publikacji przyjaznego charakteru. Grzegorz Rogóż w uroczy sposób wielokrotnie podkreśla, że traktowanie amatorskiego lub półprofesjonalnego biegania jako „celu swojego życia” jest niebezpieczne. A jednak to właśnie pasja, a wraz z nią samodyscyplina, konsekwencja, rosnąca z postępami wiara w siebie i charakter pozwoliły autorowi osiągnąć znakomite sportowe wyniki, z czego wyrosła później chęć podzielenia się swoją wiedzą z czytelnikami. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pójść w jego ślady, ponieważ bieganie w mniejszym lub większym stopniu rozwija te elementy u każdego człowieka.

Według autora jednym z głównych trybów napędzających biegacza jest rywalizacja, dlatego w poradniku znajdziemy wiele stron poświęconych motywacji oraz startom w zawodach i poprawianiu wyników. Ten punkt widzenia wyostrza się z każdym rozdziałem, choć Rogóż o sporcie mówi z rozwagą i oczywistym respektem. Nie dla wszystkich biegaczy rywalizacja jest głównym napędem – osobiście najbardziej cenię w bieganiu możliwość wyciszenia, relaksu, swoistej kontemplacji oraz intymności. Autor „Biegania…” zwraca ponadto uwagę na korzyści praktyczne: utrzymanie organizmu w zdrowym, lepszym stanie czy zrzucenie zbędnych kilogramów, co dla wielu ludzi w ostatnim czasie stało się bodaj głównym impulsem do uprawiania sportu.

Bardzo dobrze opracowany jest rozdział o diecie i gospodarce wodnej (link do kompletnego spisu treści zamieściłem poniżej), gdzie obok standardowych porad żywieniowych obalane są mity, których namnożyło się ostatnio jak grzybów po deszczu, głównie w sieci (np. odnośnie mleka i mięsa). Rogóż udziela rad, zdając sobie sprawę, że czytelnicy jego książki to ludzie pracujący lub pochłonięci życiem rodzinnym, zatem cenna jest dla nich każda chwila. Dlatego rezygnuje z „diet cudów” i przepisów na „daktyle w sosie własnym” na rzecz praktycznych porad, możliwych do wdrożenia przez każdego bez wyjątku. Znajdziemy tu nawet przepis na „izotonik domowej roboty”, do przygotowania którego wystarczy woda, miód, sól i cytryna. Książka jest wypełniona przydatnymi ciekawostkami.

Autor pamiętał również o biegających paniach. W aspektach, w których duże znaczenie odgrywa różnica płci (przy okazji omawiania ubioru sportowego, butów czy techniki biegu), osobne akapity przeznaczył na omówienie ich z kobiecego punktu widzenia.

Rozdziały poświęcone sprzętowi (buty, odzież) i nauce biegania (technika, rozgrzewka, różne rodzaje treningu, wybieganie) są najobszerniejsze. Znajdziemy tam nie tylko standardowe rady i sposoby trenowania, ale również np. przydatne biegaczom gadżety czy testy sprawdzające formę i wydolność (m.in. popularny test Coopera). Przydałoby się może szersze omówienie poszczególnych elementów rozgrzewki (np. stretchingu dynamicznego), ale dla chcącego… z małą pomocą internetu spokojnie można uzupełnić wiedzę, kierując się drogą wskazaną przez Rogóża.

Chcesz założyć dres, buty i zacząć biegać? Biegasz i zastanawiasz się, dlaczego postępy przychodzą tak wolno? Nie chcesz ryzykować urazu albo wydać pieniędzy na niewłaściwe buty? Wydaje ci się, że skoro masz 40 lat, to jesteś za stary na wielokilometrowe trasy? Wpadłeś na genialny pomysł, aby wyleczyć kontuzję „przez internet”? „Bieganie dla początkujących i zaawansowanych” przyjdzie ci z pomocą. Murakami ma 64 lata i wciąż biega maratony. A biegać warto, warto żyć zdrowiej i pełniej.

Grzegorz Rogóż, Bieganie dla początkujących i zaawansowanych, Samo Sedno, Warszawa 2013.

 Rafał Niemczyk

* Szczegółowy spis treści można znaleźć pod tym adresem: http://www.samosedno.com.pl/bieganie-dla-poczatkujacych-i-zaawansowanych,1043.html

Joe Puleo, dr Patrick Milroy, Anatomia w bieganiu. Recenzja


Tajemnice biegacza – mądrze, zdrowo i wydajnie

Z tym bieganiem to u nas jest różnie. Niby ostatnio zapanowała moda na zdrowy tryb życia, w którym zaszczytną rolę zajmuje czas poświęcony na rekreacyjne przebieżki. Niby tak, ale biegając regularnie od przeszło czterech lat, na treningowych trasach spotykam z reguły tych samych ludzi, a przemierzając okolice różnych osiedli wciąż najczęściej dosięgają człowieka spojrzenia zdziwione, znudzone lub sfrustrowane komentarze osiedlowych ochlaptusów. Na szczęście statystyki ulicznych biegów pokazują, że rodzina biegaczy rokrocznie się rozrasta. „Anatomia w bieganiu” dra Patricka Milroya i Joego Puleo przeznaczona jest dla biegaczy świadomych – niekoniecznie zawodowców, ale ludzi, którzy chcą zrobić coś sensownego z własnym czasem, ciałem i duchem w wolnych chwilach, których nie zawsze przecież jest dużo.

Oddzielny akapit należy poświęcić wspomnianym już z nazwiska autorom książki.

Joe Puleo pełni dziś funkcję szkolenia mężczyzn i kobiet w biegach przełajowych oraz na bieżni na Uniwersytecie Rutgera w Camden – największej instytucji edukacyjnej w stanie New Jersey. Pracuje też nad przygotowaniem biegowym żołnierzy Korpusu Piechoty Morskiej USA. Spod jego trenerskiej ręki wyszło wielu maratończyków i olimpijczyków. W przeszłości sam był bardzo dobrym triathlonistą, a dzisiaj nadal bierze udział w biegach przełajowych.

Dr Patrick Milroy od 1998 piastuje stanowisko Chief Medical Officer w Road Runner’s Club. Przez wiele lat pracował jako doradca w prestiżowych magazynach poświęconych bieganiu. Jest uznanym specjalistą w leczeniu stóp i częstych dolegliwości, na które zapadają biegacze. Dwukrotnie został nagrodzony nagrodą Yellow, przyznawaną za wybitne zasługi w rozwoju różnych dziedzin nauki i perspektywiczne działanie. Był lekarzem młodzieżowej reprezentacji Wielkiej Brytanii. Sam biegał na różnych dystansach, głównie średnich i długich. Jego rekord życiowy w maratonie – 2:26 h – musi budzić respekt nawet wśród zawodowców.

Maraton-New-York„Anatomia w bieganiu” podzielona jest na dwanaście rozdziałów. W pierwszym autorzy prezentują krótką historię biegania (od starożytności po czasy współczesne) oraz wyjaśniają, jakie czynniki uwarunkowały ewolucję biegaczy na przestrzeni stuleci. W drugim rozdziale przedstawiają ogólne założenia treningu biegowego w odniesieniu do układów sercowo-naczyniowego i sercowo-płucnego, wprowadzając przy tym w podstawy inteligentnego treningu (trening progresywny, bazowy, progowy, VO2max). Kolejny rozdział to wyjaśnienie mechaniki biegania na podstawie anatomicznej budowy człowieka. Rozdział czwarty udziela odpowiedzi na pytania, w jaki sposób dostosować rytm i sposób biegania do danej prędkości i zmiennej nawierzchni terenu (często kontuzjogennej, zwłaszcza w miastach), mając na uwadze różnorodną charakterystykę sylwetek biegaczy.

Rozdziały 5-9 poświęcone są treningowi wzmacniającemu. Opisano w nich dokładnie anatomię poszczególnych partii ciała (górna część tułowia, ramiona i barki, tułów, uda i kolana, golenie i stopy) oraz rozpisano cykle treningowe, które pomogą je wzmocnić. Całość uzupełniono przejrzystymi ilustracjami, na których dokładnie przedstawiono prawidłowe wykonywanie wielu ćwiczeń.

Rozdział dziesiąty to omówienie najczęstszych urazów przydarzającym się biegaczom, wraz ze wskazówkami, w jaki sposób można zminimalizować ich występowanie. Bardzo ważny jest następny rozdział, wyjaśniający rolę butów do biegania, problemy z ich doborem i charakterystyką. Ostatni rozdział ma formę podsumowania i zawiera kilka ćwiczeń ogólnorozwojowych, które w prosty sposób pozwalają dbać o kondycję całego ciała.

William Faulkner napisał kiedyś, nieco z przymrużeniem oka, ujmujące opowiadanie pt. „Konkury”, w którym dwaj Indianie rywalizują o względy pięknej dziewczyny – siostry niejakiego Hermana Kosza. Nie mogąc rozstrzygnąć sporu, niczym elementy w twierdzeniu Gödla, decydują się na wyścig do jaskini znajdującej się na drugim końcu krainy. Biegną więc dniem, wypoczywając krótko nocą; raz jeden jest na przedzie, raz drugi. Pod koniec biegu szacunek względem przeciwnika zaciera wszelkie ślady rywalizacji. Odchodzą jako przyjaciele, a jeden z nich mówi na końcu:

„Był taki jeden nasz mędrzec i powiedział, że kaprys kobiety jest jak motyl, co krąży z kwiatu na kwiat, a wreszcie zatrzymuje się najpewniej tam, gdzie stał koń”.

Może więc już lepsze to bieganie?

Joe Puleo, dr Patrick Milroy, Anatomia w bieganiu, przeł. Marcin Ring, Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2012.

Rafał Niemczyk

%d blogerów lubi to: