Marek S. Huberath, Vatran Auraio. Recenzja.


 „Chłopi” w Matcinaj Dolanie

 Opowiem Wam o świecie oddalonym lata świetlne od Ziemi. O planecie w odległej galaktyce, gdzie ratując się przed wymarciem, ludzki gatunek dotarł na pokładach żywych statków kosmicznych. Opowiem Wam o świecie, w którym inaczej mierzy się lata, miesiące i dni. Gdzie przeraźliwie mroźna pora nocelju zmusza osadników do zapadania w zimowy letarg, a medinocelj nieludzkimi upałami wygania mieszkańców doliny, by spędzali gorące i parne dni w chłodnych piwnicach. Poznajcie osadę, otoczoną z jednej strony Zatrovati Ljucav – skażonym terenem, zabijającym intruzów swoim pyłem i zatrutym powietrzem. Okoloną wysokimi górami, pradawnymi i dumnymi – w obliczu ich szczytów człowiek staje się malutki i bezbronny. Posłuchajcie o dolinie, zamieszkanej przez garstkę ludzi, którzy mutują, by uodpornić się przed zabójczymi krvymi znamami. Uważajcie na przerażające medvedy i poroki – w czasie, kiedy polują, trzeba szczelnie zabić okna i nie zapuszczać się pod żadnym pozorem poza osadę. Poznajcie lud, w którym by ocalić swój gatunek przed wymarciem, rodzice poświęcają własne życie, biorąc udział w skomplikowanym procesie prokreacji. Oddają własne życie, by komórki ojców połączyć się mogły z komórkami matek, dając początek nowemu pokoleniu.

Vatran-Auraio-4Spójrzcie w stronę gór: oto ze swojej Samotni schodzi opiekun ludu – Ajfrid, Vatran Auraio, Płomienisty Orzeł. Czerwono-zielono-złote pióra nie służą mu do latania, one chronią przed zabojczymi wirusami, mikroorganizmami i promieniowaniem. Zszedł w dolinę, by wziąć udział w radosnym święcie zbierania plonów. Później będzie musiał dopilnować vyleta – wyłowić z basenu zdrowe noworodki, a czaszki i kości ich rodziców ocalić przed zapomnieniem, układając je w specjalnie spreparowanych do tego celu trumnach. By ocalić wspomnienie. Gdy wykona zadania, jakie mu przeznaczono – powróci do Samotni. Będzie przepisywał stare księgi i notował nowe spostrzeżenia, przydatne następnym pokoleniom. Rozsypujący się papier nie przetrwa zbyt długo, Ajfrid będzie musiał się pospieszyć – prawdopodobnie nie zdąży powielić wszystkich ksiąg. Vatran Auraio nie ma do dyspozycji komputerów, by móc sporządzać kopie informacji na ich twardych dyskach.

Vatran-Auraio-1Początkowo sprawia sporo trudności „wgryzienie się” w świat wykreowany przez Marka S. Huberatha: poznanie jego reguł społecznych, tradycyjnych zachowań, nietypowej flory i fauny, specyficznej terminologii i języka (zaczerpniętych w wielkim stopniu z języków słowiańskich, głównie z serbskiego). W jednym z wywiadów autor „Gniazda światów” wyjaśnił, iż chciał, by czytelnik zaznał w książce obcego brzmienia, a nie ulegał wrażeniu, że w pozaziemskim życiu wszyscy mówią po angielsku, z różnymi jedynie akcentami. Co bardziej niecierpliwych może odrzucić sposób przedstawiania wydarzeń na odległej planecie. Huberath nie wprowadza bowiem czytelnika do egzotycznego świata małymi krokami. Wręcz przeciwnie – zostajemy wrzuceni w środek pewnego cyklu, którego tylko dokładne odwzorowanie może sprawić, że gatunek ludzki przetrwa kolejne pokolenie.

Vatran-Auraio-2To, co odróżnia prozę Huberatha od wielu współczesnych pozycji SF, jest nacisk na światotwórstwo i opis skomplikowanych relacji między bohaterami, kosztem wartkiej akcji. Ta posuwa się do przodu leniwie, ustępując pola wspaniałym opisom przyrody, barwnemu folklorowi na obcej planecie i tradycyjnych obrzędów, jakie odprawiają jej mieszkańcy, by zachować pamięć swoich przodków. Te ostatnie są tak sugestywne, że nieodparcie kojarzą się z epickim obrazem polskiej wsi w „Chłopach” Władysława Reymonta. Jacek Dukaj słusznie zauważył przy tym ważną różnicę, oto bowiem „Reymont, mówiąc współczesnym językiem, poszedł w pełną imersję, prowadząc narrację z wewnątrz tamtego świata i zarażając czytelnika chłopską mentalnością. Huberath zaś pozostaje zimnym obserwatorem zewnętrznym”. Oczywiście SF ma własną specyfikę, więc od razu pojawiło się inne porównanie: Michael Kandel konfrontuje „Vatran Auraio” z „Avatarem” Jamesa Camerona. Przy czym opiera się tutaj głównie na wizji zmutowanych roślin i zwierząt, zamieszkujących planetę. Jeśli idzie o resztę – powieść Huberatha nie ma nic wspólnego ze spłaszczoną emocjonalnie fabułą „Avatara”.

Vatran-Auraio-5Bezlitosny świat Huberatha jest przede wszystkim miejscem, gdzie poznajemy najbardziej nam bliskie ludzkie uczucia. Miłość pomiędzy kobietą, a Płomienistym Orłem nie jest egzaltowanym romansem – pełno w niej damsko-męskich rozterek, niepewności, chorobliwej zazdrości o inną kobietę, wręcz na granicy schizofrenii. Natomiast seksualność przybiera tu nieziemskie wymiary. Subtelność, magia dotyku, fascynacja mężczyzny kobiecym ciałem – wszystko takie pozbawione perwersji, wyrafinowane, ciepłe.

Huberath stawia pytanie, gdzie przebiega granica człowieczeństwa? Do czego może posunąć się ludzka wspólnota, by poradzić sobie w ekstremalnych warunkach? Na tym tle pojawia się oczywiście problem życia i śmierci. Dorośli muszą poświęcić życie, by mogły narodzić się ich dzieci. Początkowo wstrząsające sceny, stają się później czymś zupełnie zrozumiałym: poświęcenie jednostek dla przetrwania gatunku. Jest w tym mrożąca krew w żyłach surowość, ale jest i głębsza myśl, uczucie.
„Nikt nie spisał reguł, którymi się tu kierowano, bo dla wszystkich były oczywiste. Przyroda narzucała rytm życia, a złamanie reguł przetrwania oznaczałoby zagładę” – pomyśli Vatran Auraio, przepisując stare księgi.

Vatran-Auraio-6Momentami przeszkadza w odbiorze surowy język, przejawiający się głównie w sposobie prowadzenia narracji. Wydarzenia śledzimy w przeważającej większości z punktu widzenia tytułowego bohatera, długo nieświadomie podążamy wyznaczoną przez niego ścieżką. Ma to jednak swój cel, ponieważ śledząc społeczne zależności czy konflikty, odnajdujemy z czasem ukryte w bohaterach lęki i głęboko osadzone uczucia. Wielu z nich szuka objawiającej się w różnych formach akceptacji – jak kobiety, chcące czuć się piękne i dostrzegane przez mężczyzn, których jest we wspólnocie o wiele mniej. Niektórzy ulegają marazmowi, poddają się losowi, popadając w pijaństwo i odosobnienie.

Ciekawym pomysłem, którego inicjatorem był sam autor, jest wprowadzenie do książki ilustracji. Stwierdził on, że pomaga to młodszym, mniej doświadczonym czytelnikom w poruszeniu ich wyobraźni. Wspomina przy tym czasy swojej młodości czytelniczej, kiedy to ciężko było mu momentami znaleźć w myślach obraz opisywanego świata i twarze bohaterów powieści.

Vatran-Auraio-3„Vatran Auraio” Marka S. Huberatha to dzieło, w którym autor porusza problemy pojawiające się w jego poprzednich powieściach. „Jestem fizykiem i nie bardzo wierzę w podróże międzygwiezdne” – mówi przewrotnie pisarz. Dlatego w jego prozie tak dużo nas samych. Pełno w niej gorzkich scen, a mimo wszystko kiedy książka się kończy, a cykl zaczyna się na nowo – uwierzyłem w to, że jej bohaterowie dadzą sobie radę. Przezwyciężą wrogość nieznanej planety i przetrwają bez względu na okoliczności, pielęgnując to, co w życiu szczególnie ważne. Pamięć i ludzkie uczucia.

Marek S. Huberath, Vatran Auraio, ilustracje: Marta Blachura, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.

Rafał Niemczyk

%d blogerów lubi to: